Telewizja, HDTV, Media, Radio, HD, Polska, Satelita, Online, Internet, News, Seriale, TV

Temat tygodnia: Loteria Big Brother


Przez całe trzy miesiące nie doczekaliśmy ani krzty kontrowersji, tak zapowiadanej przez przeciwników programu "Big Brother"- aż do zeszłego tygodnia. Nie ze względu na to jednak co pokazywały zainstalowane w domu kamery, ale - jak nazwać to inaczej?- brak profesjonalizmu i przygotowania realizatorów, wzmożoną przez niespotykaną wręcz zdolność tvn do wyszukiwania nowych sposobów zarobienia na tej znoszącej złote jajka kurze. Połowa SMSów wysłanych z telefonów komórkowych doszła po zakończeniu programu. Jak to możliwe?
Każdy posiadacz takiego aparatu wie, że tego rodzaju usługa nie działa błyskawicznie. Powinni byli zdawać sobie sprawę z tego i odpowiedzialni za niedzielny "Ring", którzy- obojętnie celowo czy też nie- dopuścili do tego, że relacja na żywo stała się areną do agitacji na rzecz jednego tylko uczestnika. Skoro zatem zwolennicy Klaudiusza, -którym ktoś podał mikrofon i skierował na nich obiektyw- w osobach byłych mieszkańców zaczęli igrać na ludzkich emocjach nawołując by to właśnie jemu umożliwić pozostanie w domu, bowiem to on tych pieniędzy potrzebuje, a następnie po ogłoszeniu wyników popisowo się popłakali- nadawca zadowolony większym zainteresowaniem widzów powinien przewidzieć, że każdy kij ma dwa końce i tego rodzaju praktyki mogą przynieść niezwykły rezultat. Wyniki mogły być ogłoszone chociażby dzień później, kto i dlaczego się więc tak pospieszył? Czemu, co przecież dotąd się jeszcze nie zdarzyło- przez cały czas trwania emisji podawano wyniki nominowanych mieszkańców, najwyraźniej licząc na to, że ktoś powodowany emocjami podniesie słuchawkę lub prześle głos? Dlaczego wreszcie prowadzący nie starał się- jak na uznanego dziennikarza by przystało - aby firmowany jego twarzą program utrzymał choć pozory obiektywizmu? Po tygodniach zobaczyliśmy więc prawdziwy dramat i ludzkie emocje- dramat kobiety, która- wielokrotnie nominowana musi żyć ze świadomością , że nie tylko nikt z telewizyjnych domowników jej nie lubi nawet na tyle by szczerze pocieszyć przez co odsuwa się od grupy i słabo sypia, ale też że- gdyby nowe wyniki interpretować konsekwentnie- to ten dom powinna opuścić. TVN nie powinien był do takiej sytuacji dopuścić. Raz ogłoszone wyniki natomiast utrzymać oczywiście ponosząc wszelkie konsekwencje swojej pomyłki. Powrót kogoś kto miał kontakt ze światem zewnętrznym co pozwala mu skorygować swoją politykę i przyjrzeć się innym graczom z punktu widzenia obserwatora daje mu niesprawiedliwą nad nimi przewagę. Śmiem twierdzić, że nawet wypłacenie Klaudiuszowi dodatkowo pół miliona nie byłoby przy -powszechnie znanym - finansowym sukcesie przedsięwzięcia żadnym obciążeniem w porównaniu ze spokojem sumienia i uratowaną reputacją. Tego oczekiwałem po profesjonalnej telewizji, za jaką miałem tvn. Zamiast tego głos Martyny Wojciechowskiej z satysfakcją obwieszcza, że nerwy widzów i uczestników są na wyczerpaniu. Oby się nie wyczerpały zniechęcając graczy do dalszej gry a widzów motywując do przerzucenia kanału.
Co teraz? Jak okazać dezaprobatę tego stanu rzeczy. Zapewne nie głosując na Klaudiusza, choć to przywróci stan sprzed poniedziałku. Telefony i SMSy oddane na niego i na Alicję kosztują tyle samo. Czy temu, kto odpowiada za całą sytuację naprawdę zależy kto opuści dom? Złośliwie można rzec, że wystarczy aby zadzwoniło jak najwięcej osób- ale tym może kierować się tylko ktoś krótkowzroczny. Na dłuższą metę traci na tym telewizja - która pracuje przecież nad obiektywnym i wiarygodnym kanałem informacyjnym, w którym swą obecność ma zaznaczać także pan Miecugow.
Co poradzić? Czekać, licząc, że prawda i prostolinijność zwycięży a tvn zrekompensuje uczestnikom to psychologiczne piekło

Autor: Rafał S