Na moje ostanie teksty zawierające wątpliwości co do sensu ożywiania Telewizji Puls doczekałem się kilku odpowiedzi. W przeważającej większości da się je się je sprowadzić do zdania. „Tak, ale taka telewizja jest na rynku potrzebna”. Przekornie mógłbym odpisać, że nie jest, co dowodzą badania telemetryczne. Wszystkie projekty zakładające profil „familijny” cokolwiek by to miało nie znaczyć, o czym niżej- skończyły tragicznie. RTL7 umocnił się dopiero po odejściu Pawlickiego i przeformatowaniu stacji w 1998, „telewizja mile widziana” Nasza TV stała się silna dopiero po zmianie nazwy i pomysłu na nią . Udział Pulsu przez większą część istnienia zamykał się w 1%. Te dwa kanały dysponowały ogromnym potencjałem, nadajnikami naziemnymi, obecnością w kablu, satelitach i platformach cyfrowych. Tymczasem satelitarno kablowy RTL7 na początku 99 roku mógł pochwalić się wynikami lepszymi od sumy średnich udziałów dwóch najmocniejszych stacji familijnych, które pojawiły się w historii polskich mediów. Tele5- „lepszy obraz telewizji’ też radzi sobie słabo. Profil jednak, zresztą czysto teoretyczny, bowiem programy o seksie były na jej antenie od początku i należały do j najmocniejszych pozycji stacji- jest jej najmniejszym problemem.
Można zatem uznać, że Polacy takiej telewizji nie chcą i jej nie oglądają. Ramówki kształtowane są pod wpływem masowych gustów, a każda telewizja komercyjna, która chce się utrzymać na rynku musi im schlebiać. Jedynie nadawca publiczny lub społeczny, a więc np. TVP i TV Niepokalanów mogą pozostać głuche na reakcje widzów i realizować swoje misje. Pozostawanie w opozycji do widza zawsze kończy się tragicznie, a tym bardziej nie będzie opłacalne dla żadnego inwestora. Telewizję Puls traktowałem przede wszystkim jako dobrą telewizję prawicową z solidną publicystyką (choć irytował mnie zawsze sposób prowadzenia Studia Otwartego) , opozycję do TVP. Bo cóż znaczy owa „familijność” i „ambicja”? Są to pojęcia, o których się dobrze mówi i pisze, ale nie mają kompletnie żadnego znaczenia.- jak „pornografia” czy „obiektywne dziennikarstwo” Czy Puls nadawał spektakle teatralne? Operę? Czy seriale Pulsu tak różniły się od oferty konkurencji? Była i komedia i sensacja i opery mydlane. Czy inne kanały tak znowu epatują przemocą? Nie unikał jej jednak i Puls co przyznawał sam Maciej Pawlicki w udzielonym mi wywiadzie: „Nasz pomysł na telewizję przyjazną dalece wykracza poza koncepcję kanałów familijnych znanych z USA. Jesteśmy pełnoformatową telewizją, które nie chce uciekać od ciemnej strony świata. Ważne jest jednak to, kiedy i jak przemoc gości na naszych ekranach. Zapewniam, że są to albo wyjątkowe powody artystyczne (np. Ojciec Chrzestny), albo moralne (prawda o WTC).
Ostatnio objęliśmy patronatem edycję video i DVD bardzo ostrego filmu debiutującego irlandzkiego reżysera Troy’a Duffy pt. „Święci z Bostonu”. „ O czym zatem mówimy? Pojęcie familijna stwarza tylko fałszywe przekonanie, że kanał o każdej porze jest bezpieczny dla dzieci. Pod względy artystyczne, można np. w przypadku nagości podciągnąć chyba wszystko co nie jest pornografią. Widzę tu tylko odwrót od dziennikarstwa śledczego, audiotele i podglądactwa, a także archaiczny programming dla dzieci.
A samookreślenie się stacji jako familijna tylko telewizji szkodzi- podświadomie kojarzy się z kanałem niemrawym, nijakim, moralizatorskim, a wręcz dydaktycznym.. Zagrożenie utraty koncesji nie jest jedynym argumentem odstraszającym inwestorów. Żaden koncern medialny nie zainwestuje w pakiet mniejszościowy stacji zakonu, którą trzeba zbudować od nowa. Kiedy SBS inwestowało w ustabilizowaną telewizję tvn, zaznaczało że pierwszy raz wybierają tv nad którą nie będą mieć kontroli Koncesja wymaga, żeby to Franciszkanie zachowali większość udziałów.
Ja nie czekam na taką stację- ja czekam na dobrą stację. A w niej znajdzie się wiele. I serial sensacyjny i film familijny i msza niedzielna i erotyka i Oprah i Jerry Springer. Wszystko we właściwych proporcjach i o odpowiednich porach. Telewizja, która nie traktuje widza z góry, szanuje go i dostarcza dobry produkt. Do tego jednak, uważam trzeba nie telewizji powołanej przez Franciszkanów, z szacunkiem dla ich medialnej historii, a silnego medialnego koncernu, który sprawdził się zagranicą, ze szczególnym wskazaniem na Viasat, NewsCorp i Sbs
Autor: Rafał S