„A miało być tak pięknie”- powiedział mi ostatnio mój znajomy zawiedziony rozwojem wypadków w Polsacie Cyfrowym, czy raczej- jego brakiem w ciągu ostatnich miesięcy. Sam nigdy nie oczekiwałem, że będzie wspaniale. Liczyłem jednak, że będzie przyzwoicie. Konstruowanie platformy to nie koncert życzeń. Nie wystarczy założyć z kalendarzykiem w ręku jakie usługi będą wprowadzane w określonym terminie, aby tak się stało. Tego typu inwestycja wymaga zrównoważenia przeciwstawnych interesów operatora i nadawcy, możliwości technicznych i finansowych. Nie mniej płacącego abonenta nie interesują problemy i wahania dostarczyciela usługi za którą płaci- i nie powinny. Operator- skoro tylko podjął się uruchomienia płatnego serwisu, powinien umieć go odpowiednio kształtować i rozwijać, a start powinien być rzecz jasna poprzedzony odpowiednimi badaniami i biznesplanem z alternatywnymi scenariuszami zależnymi od okoliczności. Niestety coraz częściej wydaje się, że polscy nadawcy najmocniej fascynują się samym faktem posiadania platformy cyfrowej, zamiast rozważyć, czym tak naprawdę ma być, jaką rolę ma pełnić na rynku, czy może podołać rosnącym wymaganiom, nadążyć za konkurencją i podjąć te zobowiązania finansowe na lata
Chyba nikt nie oczekiwał, że Polsat Cyfrowy będzie produktem tej klasy, co zapowiadana w 1998 roku Wizja TV. Amerykanie przygotowali się do do antenowego debiutu kompleksowo. Nie tylko zadbano o odpowiednie badania i popularyzację idei telewizji cyfrowej, kampanie reklamowe, akcje z multimedialnym konwojem, dobór partnerów, ale nawet wybudowano nowoczesne- czynne 24h na dobę call center i stworzono wysokiej jakości autorski magazyn.
Problem z Polsatem polega na tym, że rozwija się- robi to jednak za wolno. Konkurencja nie próżnuje, a kiedy naprawie swoje pierwotne błędy, rynkowa szansa platformy Solorza maleje. To prawda, że wystartowała z nową koncepcją usługi zaledwie blisko rok temu. Rynek jednak rzadko daje drugą szansę. Wewnętrzne procesy platformy nie powinny nas, potencjalnych lub obecnych klientów interesować. Ani to- czy ktoś się stara, czy ma problemy, albo że zaistniały okoliczności zewnętrzne. Liczy się oferta, jakość techniczna i cena. Najgorsze co mogą teraz przedstawiciele Polsatu – to nic nie robić i nic nie mówić. Nadawca ten miał dwie szanse na zdobycie rynku. Za pierwszym razem postawiono na platformę bezabonamentową. Nie jest to pomysł egzotyczny. Nawet w Anglii można bez dodatkowych opłat, nie licząc podatku od telewizora otrzymać kartę BBC na kanały darmowe publiczne i nie tylko. Dodam, że BBC nie ma tak ubogiej oferty jak można by oczekiwać po czymś co jest bezpłatne- 4 programy ogólne, 2 dziecięce, informacyjny i usługi interaktywne. Polsat mógł wykorzystać szansę jakie dałoby nasycenie rynku odbiornikami. Dostęp do milionów polskich domów stworzyłby idealną platformę dla usług płatnych typu PPV, teleshop, czy nawet podnajmowania częstotliwości lub miejsc na liście programów- tego swoistego kanału dostępowego innym nadawcom. Niestety tę szansę zmarnowano zaporowymi cenami i niską jakością oferty stacji tematycznych. Sky, kiedy ludzie niechętnie przesiadali się z wielokanałowego analogu na cyfrę zaczął rozdawać zestawy za darmo, choć z obowiązkiem podłączenia do linii telefonicznej
Druga szansa Polsatu przyszła nieoczekiwanie, wraz z ogłoszeniem nowej oferty Cyfry+. Trudno było ukrywać niezadowolenie, po tym jak tyle atrakcyjnych stacji zniknęło z pakietu po połączeniu platform. Polsat musiał wtedy, tylko czy też może aż- zebrać te kanały, stworzyć rozsądną i spójną propozycję sprzętowo cenową. Nie winię Polsatu za opóźnienia, nie sugeruję zawinionej opieszałości. Musimy jednak być świadomi, że wraz z czasem, który był tu niezwykle istotny, maleje wydźwięk kolejnych posunięć. Wprowadzając Cartoon Network w marcu/ kwietniu zyskałoby się dużo więcej. Okno szansy Polsatu pomimo starań i dobrych chęci zamyka się. Nie funkcjonuje przecież w próżni- nadawca musi oglądać się na konkurencję i musi dotrzymać jej kroku. Cyfra powoli zdobywa wszystkie kanały tematyczne słonecznej platformy. Nikt nie będzie pamiętał tego co działo się 13 miesięcy temu temu, ani tego, iż ostatnie manewry Cyfry to wprowadzenie kanałów Discovery, które oferowała już w 2000 rok, ani że jeden pakiet radiowy zastąpiono drugim. Ważne jest wrażenie ruchu, rozwoju, tego, że coś się dzieje, internetowa ankieta, choćby absolutnie niewiążąca tylko to uwypukla.
Oczywiście atutem Polsatu jest cena. Jeśli jednak ma być ambicje być czymś innym niż tylko Cyfrą Mniejszą, musi zgromadzić kanały i usługi, których Canal+ nie ma, zebrać przy sobie propozycje, na rynku nieznane. Ma zatem do wyboru: albo sprowadzić do kraju znane i uznane stacje zachodnie- typu The Disney Channel, Sci-Fi czy Sundance, Comedy Central lub Nickelodeon lub wrócić do pomysłu programów autorskich. Nie ma innej szansy różnicowania ofert. Kryzys rynku kablowego, jego pilne zapotrzebowanie na stacje, które wypełniłyby miejsce po telewizjach zachodnich sprzyja drugiemu rozwiązaniu. Polsat mógłby przecież zaoferować sieciom bez większego trudu np. stację muzyczno- młodzieżową, a współpraca z CNN w ujęciu całodobowym pozwoliłaby wykorzystać potencjał ekipy informacji i stworzyć realną konkurencję dla tvn24. Rozwiązania wymaga też problem kanału filmowego, zwłaszcza że szanse na HBO są nikłe. Europa, Europa czy nawet ewentualnie Hallmark to teraz za mało.
Miesiące bezczynności trudno usprawiedliwiać nawet intencjami, podobnie jak dobre chęci Cyfry+ nie usprawiedliwiają sposobu skonstruowania jej oferty rok temu. Kiedy już odzyska siły Polsat nie będzie miał pola manewru. Całkiem możliwe, że Canal+ tak jak Wizja w końcowym okresie wykazuje wzmożoną aktywność, tak by zwiększyć swą wartość, ale przynajmniej coś robi.....
Autor: Rafał S