Prokuratura postawiła Lwu Rywinowi zarzut płatnej protekcji, dziś natomiast miało miejsce pierwsze posiedzenie komisji śledczej, warto dodać historyczznej, bo pierwszej w historii Sejmu RP. Większość w niej mają przedstawiciele SLD, 2/3 natomiast w jej prezydium, w którym nie znaleźli się członkowie największych opozycyjnych klubów. Jest to o tyle niepokojące, że afera Rywina ociera się o lewicowe elity władzy. Przedstawiciele SLD tłumaczą, że im również zależy na wyjaśnieniu sprawy, a są to jedynie pomówienia, nie czują potrzeby zmian proporcji. A przecież Pan Rywin, mógłby równie dobrze stwierdzić, że skoro uważa się za niewinnego, powinien zostać ławnikiem we własnej sprawie. Jeżeli chodzi o oczyszczenie atmosfery i klasy politycznej, a SLD naprawdę na tym zależy powinno przekazać kontrolę innym ugrupowaniom. Zaniepokoiła mnie deklaracja marszałka Nałęcza, który stwierdził, że kodeks postępowania karnego jest w stanie opanować w kilka dni. Procedura karna to na Uniwersytecie Warszawskim przedmiot całoroczny. Dla prawidłowego rozumienia podstawowych rozwiązań warto się zapoznać z tezami orzecznictwa i wnioskami doktryny. To dobrze, że postanowił przynajmniej korzystać z asysty prawników. Newsweek przy okazji afery podjął temat prywatyzacji jednego z programów TVP. Ustawa w proponowanym kształcie nie wymienia kanałów emitowanych przez nadawcę, można więc jeden lub więcej zlikwidować. Zwolnione częstotliwości mogłaby zagospodaować KRRiTV. Znowu: nie jest to żadna sensacja. O przyszłym lewicowym imperium Czarzastego, prywatyzacji "2" lub "Regionów" mówi się od dawna. I tu jestem w trudnej sytuacji- sam uważam, że TVP mamy w Polsce za dużo, choć to najlepsza w kraju telewizja komercyjna. Z naturalych względów nie chcę jednak tworzyć SLDowskiego bastionu medialnego. Co innego, gdyby miał to przejąć RTL, Viasat, Fox, ABC, Warner, NBC lub SBS. Dyskusję nad rolą mediów publicznych odkładamy tym samym o wiele lat. Prowadzi to też do refleksjinad płynną grsnicą między wsparciem, działalnością lobbystów, a niezdrowym wpływem. Przecież wszystkie stacje zatrudniają ludzi o znanych nazwiskach. I nie musi to oznaczać nic nielegalnego. Ale zawsze lepiej gdy projekt firmuje ktoś znany w kraju, z odpowiednimi kontaktami, rozeznaniem rynku. Czy i w jakim stopniu pomogło to jednym zdobyć koncesję-- nie wiadomo....
Autor: Rafał S