Sobotnie zeznania Lwa Rywina zaskoczyły mnie- nie dlatego, że nie powiedział nic- co było do przewidzenia- ale zupełnie nieadekwatnym zachowaniem jego pełnomocników i nieoczekiwanym, wspaniałym zachowaniem przewodniczącego Nałęcza, który pomimo braku doświadczenia procesowego doskonale opanowywał sytuację. Zdziwiło mnie, że prezes Heritage Films zatrudnił adwokatów słynących w środowisku z prowadzenia spraw gospodarczych, nie zaś oszałamiającego doświadczenia karnistycznego. Zaskoczyło mnie- że na posiedzenie Komisji pojawili się najwyraźniej bez znajomości ustawy na mocy której funkcjonuje. Nie jest prawdą- przynajmniej nie w Polsce- że dla klienta robi się wszystko byle tylko ukazać go w jak najlepszym świetle. Nie wiem na co liczyli składając niczym nieuzasadnione wnioski o wykluczenie ekspertów, oparte na wątłej kostrukcji o osunięcie członków komisji i pozbawiony ustawowej podstawy o dopuszczenie do prac komisji- chyba jedynie na jej brak doświadczenia. Nałęczowi zarzuca się, że dał się wyprowadzać w pole. Tymczasem to postępowanie sądowe często udaje się spowolnić kolejnymi wnioskami i brakiem stawiennictwa oskarżonego, sąd obawia się bowiem konieczności powtarzania czynności w razie usprawiedliwienia i statystyk. Nie uważam, że reagował zbyt nerwowo- irytacja po pierwsze jest nie obca i profesjonalistom, po wtóre- ja pełnomocników Rywina odebrałem jako nadto aroganckich, pewnych siebie, nie okazujących należytej powagi. Ich klient w trakcie przesłuchań smiał się i dowcipkował, oni zaś nalewali mu wodę - przynajmniej taka reakcja zbijała z tropu i doprowadzała do porządku. Skłonny się wykazać adwokat bardziej przydatny jest w postępowaniu nie oglądanym przez miliiony. Rywin wiele stracił w ten weekend w oczach opinii publicznej. Nie zapominajmy jednak, że nie jest to sprawa Rywina- Komisja zajmuje się udziałem w historii organów państwa, nie zaś osób prywatnych. Nie odpowiedział na żadne pytanie- nie bez skutków co prawda. Robiąc to zasłaniał się narażeniem siebie lub os. najbliższej na odpowiedzialność za przestępstwo, przestępstwo skarbowe lub wykroczenie. Niczemu też pytany nie zaprzeczył. Można z tego wyciągać wnioski. Szczególnie, że mógł bez żadnych konsekwencji- nie odebrsno od niego i nie można było- przyrzeczenia odpowiadać na pytania nieprawdą. Z drugiej jednak strony można argumentować, że chodzi o jakiś mało istotny czyn z kodeksu wykroczeń. To Rywin ocenia co go może narazić i nie podlega to żadnej zewnętrznej ocenie także z punktu widzena logiki. Na szczęście toria swobodnej oceny dowodów obowiązująca w Polsce nie przypisuje większej wagi, pierwszeństwa jednych przed drugimi
Autor: Rafał S