Nie jesteśmy rajem dla inwestycji. Wielkie koncerny medialne coraz częściej wybierają inne kraje regionu. Giganci rynku się cieszą- poziom telewizji traci. Dziwnym sposobem wierzymy w wyjątkowość naszego kraju, w jego dziejową rolę i przewodnictwo w Europie Środkowej. Faktycznie - możemy być łakomym kąskiem. Obcemu kapitałowi i nie tylko tworzymy jednak tyle barier, że na pewnym etapie przeskakiwanie ich nie będzie opłacalne, a gra warta świeczki. Musimy zerwać z dziwacznym wyobrażeniem zachodnich inwestorów- drapieżców, którzy przybyli po łupy, przed którymi czas się bronić bo pójdą gdzie indziej- i najczęściej idą. Straciliśmy naszą szansę 10 lat temu, kiedy nadawcy zaczęli lokować swoje centra nadawcze w Anglii i Budapeszcie. O tym już kiedyś pisałem- emisja satelitarna nie jest dobrem wyczerpywalnym, na licencjach można tylko zarobić. Kiedy inni chwytali okazję, my konstruowaliśmy zaporowy model koncesji. Dlaczego naziemna ma wyglądać formalnie tak samo jak satelitarna? Teraz okazuje się, że już nawet zbieranie owoców w tym kraju może być nieopłacalne. Nieprzemyślane rozłożenie nadajników, bez powodu dzielące nadawców na dużych i małych co gwarantuje wyniki nie na podstawie zasług, jakości ale decyzji technicznej, pobłażliwość Krajowej Rady wobec naruszeń (te sumy kar są po prostu śmieszne), własna polityka sieci kablowych czasem blokujących dalszy rozwój to wszystko nie zachęca do inwestycji. Uczynienie z Polsatu jedynej prywatnej stacji o ogólnopolskim zasięgu wprowadza delikatnie mówiąc asymetrię. Dlaczego nie zrównoważono jej drugą taką siecią. Tylko jedna płatna telewizja kodowana miała nadajniki naziemnw, co z konkurencją? Jeśli dodamy do tego niskie ceny reklam zaczyna się nam wyłaniać przerażający obraz. Nie wszystko da się zrzucić na karb kryzysu. Grupa RTL wycofała się z Polski. Z Węgier nie. Ich strata, chciałoby się powiedzieć. Tyle, że nie pojawił się nikt inny. A na telewizyjny raj wyrastają Węgry. Viasat uruchomił swoją flagową TV3 (skandynawskie wersje tego kanału uważam za najlepszy kanał ogólny w Europie) właśnie na Węgrzech. I na Łotwie. W Polsce nie. Canal+ uruchamia w regionie lokalne HYPERy i MINIMAXy, rozwija się Fox Kids, swoje cyfrowe projekty kontynuuje UPC. Prawda jest taka, że to konkurencja z zachodu stymuluje naszych nadawców. Nikt przed AT Entertainment nie myślał, że cyfra pojawi się u nas tak szybko. RTL7 dał nam nowy model tv komercyjnej. Teraz... jesteśmy we własnym sosie- powtarzane filmy i seriale- tak jest lepiej? A Rada i eksperci radzą jak tu bronić rynku. Jeszcze chwila a nie będzie czego bronić. Kilku nadawców jest związanych z więcej niż jednym ogólnym kanałem, od lat nie powstał kodowany kanał tematyczny dla Polski. Zupełnie jakby to co było do 2000 roku odcięto skalpelem. Mam wrażenie, że cofnęliśmy się o 10 lat. Wszyscy nadawcy zewnętrzni napotykają bariery prawne, podatkowe i polityczne. Obyśmy nie obudzili się z reką w przysłowiowym nocniku, kiedy ominą nas wszystkie duże projekty. Kiedyś mówiło się o tym jakim rajem dla producentów filmowych ma szansę być nazsz kraj przy odpowiednich warunkach. I co? I nic. Ponoć jesteśmy czwartym rynkiem telewizyjnym w Europie. Warto zapytać czy ktoś się tym przejmuje? Jedyną szansę dla rynku tak niewłaśiwie regulowanego upatruję w Tele5 i TV PULS. Zważywszy na to jak słabo sobie radzą jestem pełen obaw. Co będzie jeśli im się nie uda?
Autor: Rafał S