7 listopada przedstawiciele Telewizji Familijnej po raz kolejny spotkają się na rozprawie sądowym ze swym udziałowcem mimo woli, który wciąż nie spłacił długu. Choć prawdopodobnie i tak jest już za późno. Dziwię się postawie Prokomu. Przecież jeżeli nie spółka to zapewne jej likwidator lub syndyk masy upadłościowej dadzą radę wyegzekwować należne sumy. Oczywiście nie cieszy mnie polityczna otoczka całej inwestycji. Ale też nie odbierajmy jej wszelkich podstaw biznesowo- merytorycznych. Wiele innych pomimo przekonujących planów i badań zakończyło się fiaskiem. Z Polski wycofał się RTL7, Wizja Jeden nie spełniła oczekiwań i okazała się zbyt kosztowna, Nasza TV nie znalazła odbiorcy. A przecież w teorii powinny były się powieść. A gdzie są procenty Tele5? Nie ma pewnych inwestycji. Ryzyko jest tego nieodłączną częścią. Puls odpowiada mi bardziej w teorii niż w praktyce. Program był bardzo niesprofilowany. Z jednej strony chciał mieć charakter społeczno-katolicki, z drugiej komercyjny. Wychodziło to trochę niesprawnie. Wczoraj w porze "Serwisu Pulsu" obejrzałem plansze z podziękowaniem i wyjaśnieniami. Cóż, mimo wszystko jak pisał Grocjusz- umów trzeba dotrzymywać.
Autor: Rafał S