O tym do czego może doprowadzić lekkomyślny dobór uczestników i nie objęcie ich właściwą opieką psychologiczną ostrzegali polscy eksperci, sygnalizował europejski program zbliżony do Big Brothera, gdy jeden z graczy popełnił samobójstwo- teraz czas na przykład z Ameryki. Bez mała wszystkie informacyjne serwisy rozrywkowe żyją tam ostatnimi wydarzeniami z domu Wielkiego Brata. Jeden z mieszkańców wyciągnął nóż, przyłożył do szyi koleżanki pytając przy tym czy miałaby coś przeciwko temu gdyby ją zabił. Scenariusz ten z pewnością podświadomie nie daje o sobie zapomnieć producentom i dyrektorom stacji emitujących na całym świecie ziścił się w USA. Może zatem upomnienia KRRiTV to nie tak jak uważa większość internautów histeria, przesady nie znających się na niczym urzędników, a te wydarzenia uświadomią nam że niektórych ludzkich zachowań przewidzieć się nie da? Wielu może pomyśleć, że amerykański przykład tylko podsyci anty-Big Brotherowe głosy w kraju. Ale przecież ludzie to nie zabawki, igranie z uczuciami, poczuciem odosobnienia to nie dziecinna igraszka. Polscy psychologowie bagatelizowali niebiezpieczne przyklady mówiąc, że dopuszczono się tam wielu błędów. Ale czy oryginalny BB pozwoliłby sobie na choćby odrobinę nieprofesjonalizmu? Może faktycznie trzeba nam wyciągnąć wnioski i nie zagubić się w atmosferze zabawy. Bo człowiek- to jednak "rzecz" poważna i może nie tak łatwo daje się zaszuflatkować, podciągnąć pod kategorie... uprościć? W USA skończyło się dobrze, uczestnika usunięto, nikomu nie stała się krzywda... tym razem.
Autor: Rafał S