Telewizja, HDTV, Media, Radio, HD, Polska, Satelita, Online, Internet, News, Seriale, TV

Problem telewizji bez przemocy

Jutro opublikuję wywiad z Panem Dariuszem Przychodą z Tele5. Korzystając z tej okazji chciałbym uporządkować pewne wątki, główne myśli, które zawarłem w innych tekstach. Dotyczy to bowiem także Pulsu jak i każdej innej stacji, która zdecyduje się na ten profil. Pana Przychodę, Pawlickiego i inne zaangażowane osoby darzę ogromnym szacunkiem za to, że pozostają aktywni na rynku, kiedy inni raczej z niego uciekają (pomimo, że ostatni raport PriceWaterhouseCoopers sugeruje, że ma wspaniałe perspektywy w tym regionie, a zwłaszcza w Polsce) nie podzielam jednak niestety ich wizji. Telewizji bez przemocy tak naprawdę nie ma. Dobro, zło, miłość, narodziny i śmierć pozostają częścią naszej rzeczywistości. Wpaja się to nam tak naprawdę od dzieciństwa. Baśnie Andersena wręcz epatują grozą, happy end "Małej syrenki" to komercyjny pomysł wytwórni Disneya. Wszystko zależy tak naprawdę od sposobu jej ukazania. Brak widocznych objawów przemocy nie oznacza, że audycja jest bezpieczna. Myślę, że to kwestia wrażliwości. Dużo większe wrażenie od krwisto wyglądających plam keczupu robiły na mnie te produkcje i publikacje, które działały na wyobraźnię. Nie mówię tu tylko o programach o posmaku sensacyjnym jak "Kobra" czy teatr telewizji "Zabiję cię Heleno - choć też bardziej psychologicznym (obejrzałem go w wieku 6 lat a pamiętam do dziś. Choroba, śmierć z biedy i ignorancji zawsze działały na mnie bardziej niż reżyserowane ciosy karate. Domku na prerii - a przecież trudno o bardziej familijną pozycję- nie lubię do dziś. Starsza z sióstr traci stopniowo wzrok, a później budzi się w niej płonna nadzieja, że może go odzyskać. To było wstrząsające, gdy oglądałem to jako dziecko. Naprawdę. Trudno zatem wyselekcjonować takie produkcje nie ukazujące cukierkowej rzeczywistości, aby pasowały do tego profilu. Czy "lepszy obraz świata" ma polegać na tym, że jest on zafałszowany i sztuczny? Nie ma racji Pan Przychoda mówiąc, że jest pierwszym kanałem, który odwołuje się do sloganu "tv bez przemocy". Czy to nie NASZA TV była "telewizją mile widzianą"? I było bardzo niemiło gdy okazało się, że musi zapłacić karę za emisję "Tropikalnej gorączki" Spike'a Lee. A wczoraj na Pulsie kobieta pocieszała partnera w łóżku, że to nic, że nie wyszło i jej głowa zniknęła pod kołdrą. Hasło Pulsu to "Telewizja bez przemocy" ostatnio wzbogacone o przymiotnik "brutalnej" (za http://www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZS/tpuls_szanuje.html). Zresztą swoje postrzeganie świata o. Suhak w powyższym tekście wykłada bardzo racjonalnie. Nawet na klasyczych stacjach typu The family Channel czy Disney Channel pojawiają się seriale typu "Klan McGregregorów", gdzie trzeba np. odstrzelić chore bądź topiące się zwierzęta, a ostatnio nawet normalne filmy o biednych rodzinach z problemami. Ale o co chodzi? Myślę, że tak naprawdę na taki kanał jest jeszcze zawcześnie. Podobny problem miała Cyfra+. Wprowadzała kanały bardzo mocno sprofilowane gdy na rynku brakowało stacji bardziej ogólnych. Ja nadal czekam na dobry kanał ogólny z dobrymi hitowymi serialami i ciekawymi programami. Chciałbym nawet za niego zapłacić, ale takiej stacji po zamknięciu Wizji Jeden nie ma. Wszystkie inne wyglądają jak herbsta z 5 parzenia. Stacją moich marzeń nie jest tvn, tv4, o tym jak bardzo niedoskonały merytorycznie i technicznie chyba zdają sobie sprawę szefeie stacji skoro szykują zmiany. Aż dziw, że UPCtv nie widzi tu szansy dla siebie i nie stworzy stacji w stylu Sky one, którą zaoferuje platformom. Ale wracając do tematu: myślę, że problemem nie jest tak nak naprawdę przemoc tylko komercja. Nie powinniśmy jej demonizować tak do końca- wydaje mi się, że po prostu zapominamy. Zapominamy, że telewizor to nie niańka, którą można nastawić dziecku na 12 godzin bez kontroli. Zapominamy, że z dziećmi trzeba rozmawiać, aby wyjaśniać i upewnić się, że odpowiednio przyjęły fikcyjne treści. Zdarzało się przecież, że przebrane za Pokemona i Batmana podejmowały tragiczne próby latania. I nie jest tu winna przemoc tylko wyobraźnia. Czasem jest ona nawet uzasadniona dla wiarygodności - widownia Krzyku3, który zniwelował krwawe sceny do minimum po szkolnych strzelaninach w USA. Wszystko tak naprawdę zależy od tego na jakie treści postawimy akcent... Np. Doktor Quinn /Hallmark/ perypetie lekarki na dzikim Zachodzie w czasach gdy medycyna jeszcze raczkowała. Każdego dnia stawia czoło chorobom, nieszczęściom i śmierci silniejszej od nauki oraz uprzedzeniom i wyzyskowi jako wynikom życia w brudzie, biedzie, braku wykształcenia jej współczesnym, a także wiedzy i techniki leczniczej, silnie akcentowane prześladowanie Indian.
Buffy: postrach wampirów nastolatka z krzyżem u szyi stawia czoło złym mocom. Jej siła determinacja i oddanie sprawią, że dobro zawsze zatriumfuje. Potęga przyjaźni sprawdzonych kompanów oprze się każdej próbie. Pomijam fakt, że Tele5 tak naprawdę kanałem familijnym nie jest. W Anke i talkshows dyskutuje się o seksie, a w jeden z weekendowych przedpołudni oglądałem magazyn podróżniczy, w którym składano krwawą ofiarę ze zwierząt- Pani kazała zamknąć oczy osobom wrażliwym. W Pulsie poza programami własnymi, który odszukałem wcale nie zachęcony profilem, ale z sympatii politycznej nie oglądam nic. Ile razy można nadać cudowne lata? Cóż taki jestem.... Chcę oglądać "Przyjaciół' i "Parę nie do pary" i "Smallville" i "Startreka" i "Kameleona" i "Simpsonów" i "Southpark" ale też Jaya Leno 5x qw tygodniu tyle że wieczorami i z napisami i "Ally McBal" i "Columbo" i "świat pana trenera", 3 planetę od słońca, ale też dobre dokumenty reportaże. Odnoszę wrażenie, że te 40%, które przyznaje się że czeka na telewizję bez przemocy nijak nie przekłada się na faktyczne przyzwyczajenia. To trochę tak jak z Panem Tadeuszem- ogromny procent deklarował że pójdzie do kina. Oby moje czarne rognozy nie spełniły się. Tele5 i Pulsowi życzę jak najlepiej. Zostawiam Państwa z jednym cytatem, który napawa mnie największą obawą "Zakładamy, że w każdym społeczeństwie, w polskim też, są ludzie, którzy mają dość głupoty i agresji na ekranie. Ich jest pewnie mniejszość, ale są. Większość jest już obsługiwana, mniejszość – nie. My mówimy, że prezentujemy „lepszy obraz świata”." W Polsce jest wiele mniejszości np. religijnych, a żadna własnej telewizji nie ma. Co zatem z większością ?

Autor: Rafał S