Polskie sieci kablowe dostrzegają potrzebę podpisywania umów z nadawcami. Nie protestują przeciwko opłatom na rzecz organizacji zbiorowego zarządzania. Chcą jednak wiedzieć komu i ile mają płacić i mieć czas na zawarcie odpowiednich porozumień. Tak w dużym skrócie przedstawia się krytyka nowelizacji prawa autorskiego w wersji przyjętej przez Sejm. Tak naprawdę nikt nie wie co stanie się z końcem roku- bo tylko tyle czasu dał ustawodawca sieciom na uregulowanie tego problemu znosząc licencję ustawową. Senat proponował przedłużenie tego okresu do lipca, poprawkę jednak odrzucono. Możliwe więc, że część kanałów z Nowym Rokiem zniknie. Prawdopodobne są także podwyżki. Prasa standardowo wymienia kanały niemieckojęzyczne rozrywkowe jako te, które opuszczą ofertę kablówek pierwsze. Zniesienie licencji ustawowej dostosowuje nasze prawodastwo do norm unijnych. Jakże jednak w polskim wydaniu. Organizacji zbiorowego zarządzania jest wiele, ich kompetencje pokrywają się co sprawia, że za to samo trzeba będzie płacić kilkakrotnie, a stawki są ustalane jednostronnie. Już kiedyś tabele Zaiksu wywoływały kontrowersje, czy czeka nas powtórka z rozrywki? "Liczyliśmy na to, że zniesienie licencji ustawowej nastąpi z chwilą wejścia Polski do Unii Europejskiej, co dałoby nam więcej czasu, aby zawrzeć wszystkie niezbędne umowy z organizacjami zbiorowego zarządzania i nadawcami. Dwa miesiące to zbyt krótki okres, niemożliwy. Zniesienie licencji ustawowej oznacza także, że operatorzy będą zmuszeni podpisywać umowy z organizacjami zbiorowego zarządzania na obowiązujących obecnie, nieracjonalnych i absurdalnych zasadach"- komentuje rzecznik UPC, Dorota Zawadzka. Sytuacja dotknie 5 milionów abonentów. "Niezbędna jest tzw. duża nowelizacja ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, która w sposób precyzyjny określi zasady naliczania, pobierania oraz wysokość opłat za prawa autorskie. Jasno i klarownie, biorąca pod uwagę racje dwóch a nie tylko jednej strony" Liczba organizacji zgłaszających roszczenia- rośnie
Autor: Rafał S