Kiedy perypetie pierwszych mieszkańców Wielkiego Brata święciły ratingowe triumfy, dając tvn jej największy hit wydawało nam się, że jesteśmy światkem narodzin gwiazd. Gwiazd o tyle niezwykłych, że wyłonionych z ludu. Nietypowych bowiem zyskują popularność nie dzięki szczególnym talentom, ale temu że są sobą. Media zachwycały się tym nowym pomysłem- osobowości jako pomysłu na karierę. Nieistotne jest tu to, że uczestnicy polskich reality shows przechodzili przez sito niejednokrotnie gęstsze niż casting do boysbandu- malowali, odgrywali scenki, śpiewali, grzebano w ich przeszłości. Pomimo poświęconej im uwagi okazało się, że nie są skazani na sukces. Kiedy zgasły światła stawali się gwiazdami dnia wczorajszego. I to na zupełnie dwa różne sposoby- tvn podsycał zainteresowanie swoimi sławami angażując ich do różnych projektów, Polsat szybko o nich zapomniał. Czy tak, czy tak nie dano im szansy zaistnieć w prawdziwym świecie bez metki "były uczestnik reality show". Chciałbym, żeby Piotr Lato zrobił muzyczną karierę, nie ze względu na to, że pokazał klasę w domu Wielkiego Brata co jest ciągle przypominane, ale dlatego, że ma talent. Monika Sewioło niech śpiewa jeśli ma talent- a nie ze względu na przedkamerową kontrowersję. Alicja- mieszkaniec, Wojtek mieszkaniec, Klaudiusz Mieszkaniec i Janusz zwycięzca zostali bohaterami Mango i ciągną to nie ze względu na ich cechy ale fakt uczestnictwa w programie. Nie odpowiada mi sposób ich komercyjnej eksploatacji i wykorzystania ostatniej z ich 5 minut sławy. Amerykańskie gwiazdy seriali 60,70, 80 z reguły nie mogły wyzbyć się wizerunku danej postaci, na zawsze zaszuflatkowane nie takiosiągały sukcesów w innych produkcjach a po latach spotykają się w programach wspominkowych i odcinkach specjalnych. Adam West już zawsze będzie 'tylko' Batmanem. Podobnie jest chyba z gwiazdami reality shows. Pierwszą grupę tvn zatrudnił w niektórych programach, z drugą nawet nie próbował. Znamienne jest to, że nawet w pierwszych audycjach Gosi i Manueli opowiadano o ich pobycie. Polsat natomiast rozpuścił po świecie ekipę Amazonek. Może nie chciał im robić większej krzywdy- Sposób eksponowania bohatera "Dwóch światów" był co najmniej męczący. Dziwie się jednak, że nie osiągnęli sukcesu. Jeżeli modelki i uczestnicy konkursu Mister Poland nie porobili karier to jaką szansę mamy my śmiertelnicy? Wiktor Pniewski reklamuje tak tak Ery GSM, inny Amazoniusz, bodajże Tomek pojawia się na widowni "Werdyktu " Tele 5, a zdobywczyni głównej nagrody Agneszka- grała epizod we "W imieniu prawa". A przecież obyci z kamerami, naturalni, zabawni i o odpowiedniej powierzchowności byliby lepszymi materiałami na VJów niż niektóre wynalazki MTV. ziwię się, że Muzyczne relaksy i Contenery o nich zapomniały powołując zupełnie dziwaczne ekipy. Najwyraźniej nie łączą ich z Polsatem żadne długoterminowe umowy. Pniewski grał posłańca w tvnowskim programie Ikei Newsweek zarzucał polskiemu "Idolowi", że był za mało podglądacki, nie pokazywał rozterek potu i łez uczestników. To jednak co dla nich jest minusem dla mnie jest ogromną zaletą. Może dzięki temu, że mało o nich wiemy zamiast być telewizyjnym widowiskiem staną się gwiazdami muzyki, nie znudzą się, nie wypalą. I tak "Idol" jest w moim przekonaniu mniej drewniany i...w konwencji festiwalu opolskiego niż "Droga do gwiazd". Nie muszę i nie chce wiedzieć o co Szymon pogryzł się z ojcem. Mi wystarczy, że na moich oczach artystycznie rozkwitła Alicja Janosz
Autor: Rafał S