Kiedy już wydawało się, że telewizja HBO o znakowaniu swych filmów co najmniej zapomniała a co więksi optymiści sądzili, że jest to reakcja na petycję abonentów przeciwnych tej praktyce, wróciły na ekrany z całą okazałością. Dwutygodniowa przerwa była zastanawiająca, bowiem stacja ceniła sobie udział w przedsięwzięciu "Przyjazne media".
Zanim uzyskaliśmy wyjaśnienie wszystko wróciło do normy.
Nie będziemy to wnikać w istotę problemu znaczków, warto jednak zasygnalizować pewne kwestie.
Nikt nie neguje konieczności ochrony dzieci, warto jednak zapytać Czy konieczne jest wyświetlanie symboli w trakcie emisji szczególnie na kanałach płatnych? Czy w erze telewizji cyfrowej stała obecność znaczka na ekranie jest jedynym rozwiązaniem? Być może wybór formy emisji powinno pozostawić się klientowi, a symbole mogłyby w razie potrzeby i na żądanie generować dekoder? Czy w obecnej postaci jest to celowe i sensowne, skoro kolorowe figury pojawiają się i tak co 20 minut, a wprowadzenie tylko trzech kategorii i niejasność kryteriów oceny wprowadza element dowolności interpretacji przez nadawców, jest to zatem nieszczególnie praktyczne dla rodziców. I czy to nie oni sami zamiast powierzać swoje pociechy opiece szklanego ekranu powinni zainteresować się tym, co oglądają ich dzieci?
Autor: Rafał S