Telewizja, HDTV, Media, Radio, HD, Polska, Satelita, Online, Internet, News, Seriale, TV

Polsat grozi wyjściem z Polski

W swej wypowiedzi dla Pulsu Biznesu Zygmunt Solorz- Żak z zadowoleniem przyjął utrzymanie maksymalnego 33% udziału obcego kapitału w radiu i telewizji, aż do poszerzenia Unii Europejskiej o Polskę w projekcie KRRiTV nowelizacji Ustawy o Radiofonii i Telewizji. Natomiast odrzuca zawarty tam pomysł dolnego limitu inwestycji w polską produkcję filmową dla koncesjonowanych nadawców, co więcej mówi, że wówczas rozważy emisję spoza kraju, mówiąc że nie jest nadawcą publicznym.. Komentarz MediaGlob Strachy na lachy? Z pewnością. Solorz musi zdawać sobie sprawę, że sukces swojego kanału zawwdzięcza najlepszej, najwcześniej przyznanej koncesji telewizyjnej nr. 1. To właśnie pokrycie blisko całej powierzchni kraju pozwala jego dziecku odnosić triumfy wśród mieszkańców małozamożnej Polski "B"- telenowele argentyńskie, discopolo i odrzegawane filmy sensacyjne nie stanowią raczej materiału na dobry kanał satelitarny. Druga kwestia. Dlaczego po 13 latach transformacji polskie stacje są na tyle słabe, że do dziś jak ognia boją się kapitału obcego? Dlaczego my jako widzowie większą lojalność mamy okazywać domorosłym biznesmenom, których stać na uruchomienie własnych stacji, lub grupom medialnym coraz bardziej międzynarodowym? Telewizja to nie sklepik osiedlowy, gdzie trzeba wspierać swoje. Co za różnica, czy pieniądze z reklam trafią do Bertelsmanna, Murdocha, Kircha, Waltera czy Solorza? Jaką korzyść ja jako widz odnoszę z tego kto na moich statystycznych trzech godzinach się wzbogaci Więcej- obce koncerny mogą stymulować rynek, inwestować w rodzimą produkcję, angażować studia, scenarzystów, aktorów, realizatorów, dziennikarzy i podnosić poprzeczkę. Wystarczy spojrzeć co dwa polskie programy: ZOOM i Wieczór z Wampirem zrobiły w 1998 roku. Poprawnie oprawione i zmontowane wprowadził do kraju RTL7. Czy dla innych było to za trudne, za drogie? Gazeta Wyborcza pisząc o założycielu Polsatu często przytacza dwie anegdoty: w pierwszej upewniał się, czy to nagrania niezbędne są dwie kamery, nie wystarczy zaś jedna, w drugiej do dziennikarzy nagrywających w nocy przy oświetleniu miał zwrócić się z pytaniem czy nie mogą filmować dzień. Bez względu na to czy to prawda czy żart, doskonale wyraża przepaść dzielącą wszystkich bez mała polskich nadawców od Europy. Inna polityka okazała się korzystna dla Węgier i Luksemburga czy Anglii skąd do innych państw nadają swe programy UPC, HBO, RTL czy MTV. Na tym można zarobić. Może jednak nie jesteśmy aż taką kurą znoszącą złote jajka, którą opanować chce każdy obcy nadawca, niektórzy wręcz uciekają. I tak mija nas kolejna szansa na stabilizację w oczekiwaniu na magiczną datę 2004 ?

Autor: Rafał S