Za mało, za późno. Tak w kilku słowach oceniam ostatnie zmiany w ofercie Cyfrowego Polsatu. Bardzo szanuję Dominika Libickiego, za to, że podjął się trudnego zadania likwidacji miernych pozostałości po programach ATV i próbę przeobrażenia platformy w rozwijający się bukiet. Nie można jednak chwalić kogoś za to, co stało się rok temu. Prawda jest taka, że trzy kanały z czego jeden podróżniczy to trochę za mało jak na taki okres nieaktywności.
Podstawowe problemy Polsatu w moim odczuciu pozostają nie podjęte: brak kanału filmowego premium, kolejnego transpondera- widać już chwilami mocną kompresję na Fox Kids, kanałów Telewizji Polskiej, które na tym etapie powinny być uzyskane za wszelką cenę. Jeżeli nadawca decyduje się na kanały inne, to znane i popularne, albo niech będzie ich więcej. Hallmark i kanał muzyczny - gatunek zupełnie niedoreprezentowany, lub podwaliny tematycznego radia uspokoiłyby mnie dostatecznie. Cały czas zagadką pozostaję też problem polskiego tłumaczenia Travela.
Jeżeli Cyfrowy Polsat przetrzymuje potencjalnych kontrahentów prowadząc wojnę psychologiczną na wyczekanie, to niech ma świadomość, że robi to kosztem zadowolenia a nawet ilości abonentów. Tu nie wystarczy nowe logo, choć przyznam, że choć początkowo nie robiło wrażenia na reklamach wygląda całkiem porządnie. Szkoda tylko, że one same tak mało mówią o produkcie. Polsat nie funkcjonuje w próżni a Cyfra mocno się rozwija i nadrabia swoje ofertowe błędy.
Autor: Rafał S