Telewizja powinna niewątpliwie ponosić odpowiedzialność za treści jakie przekazuje swoim widzom i merytoryczny poziom programu. Nie jest do końca słusznym stwierdzenie, że danej audycji można po prostu nie oglądać- takie postawienie sprawy zwalniałoby nadawcę z odpowiedzialności za wszystko co tylko by mu przyszło do głowy pokazać- choćby była to egzekucja na żywo. To oczywiste, że istnieją granice dobrego smaku i przyzwotości- z definicji niedookreślone- których przekraczanie jest ryzykowne. Trudno jednak zgodzić się z wnioskiem J. Sellina o ukaranie telewizji TVN karą miliona złotych za podjęcie emisji programu "Big Brother" - formatu bez większych- po za protestami organizacji praw człowieka- zgrzytów produkowanego na całym świecie. Pomysł makabryczny wydawać się może bowiem jedynie w teorii- zamknięcie grupki ludzi w przypominającym bunkier domu, gdzie pozostają pod 24-godzinnym nadzorem oczu internautów, pozbawieni są poczucia czasu, a za niewłaściwe wykonanie zadania karani. Takie odcięcie od własnego życia na od 2 tygodni do 3 miesięcy jest nie do pozazdroszczenia, ale tu należy podkreślić z całą stanowczością... dobrowolne. Negatywne nastawienie do programu drastycznie łagodzi ciekawe wykonanie, które pozwala uświadomić nam, że jest to rozrywka i nie należy problemu traktować tak serio. Może nie szczególnie ambitna, nie najwyższych lotów, ale jednak. Czyż dla zmęczonych całodzienną pracą szukających chwili relaksu przed ekranem nie jest to idealny pomysł? Być może- oddanie się rozrywce łatwej i prostej, jeżeli nawet nieprzyjemnej- świadczy źle o nadawcy- ale zły gust to jeszcze nie powód do nakładania kar. Najbardziej boli jednak świadomość jak wybiórczo traktowany jest ten problem. Czy rozważał ktoś podjęcie podobnych kroków w stosunku do podążających za karetkami magazynami sensacji. Tu podążanie za ludzkim nieszczęściem powoduje dużo większą i bardziej brutalną interwencję w życie szukającej jedynie pomocy, a nie rozgłosu osoby. W takiej sytuacji świadomość "ofiary" jest niewątpliwie dużo mniejsza, podobnie jak i dobrowolność. Często przysłania się jedynie twarze, ale obecność kamer na pewno nie pomaga zestresowanemu pacjentowi. Dramat w karetce to przecież już nie temat dnia dzienników.... Co więc jest gorsze?
Autor: Rafał S