TVP jest lub nie najlepszą telewizją publiczną w Europie. Czy ma to jakiekolwiek znaczenie? Urocza Magda Mołek , która to wystąpiła w spocie ilustrującym „sukces” nadawcy pokazywana jest tak często, że nasi rodacy- mieszkańcy miast, miasteczek i wsi są już z pewnością pokrzepieni rozsławieniem Polski w świecie i o prawdziwości sukcesu przekonani.
„Most successful” to oczywiście nie znaczy „najlepszy”. Nawet intuicyjnie- zauważamy, że słowo sukces kojarzy się raczej z pozycją rynkową, stabilnością finansową, rozpoznawalnością marki. Najlepszy- ale w ujęciu techniczno-ekonomicznym. Prężny i modelowy. Ale sukces nie oznacza tego co w swym spocie telewizja sugeruje. „Najlepsza” czyli najatrakcyjniejsza merytorycznie, najwyżej oceniana, wzorowo wywiązująca się ze swojej misji.
Rangi temu tytułowi dodawało wielokrotnie zaznaczanie, że nasza publiczna pokonała choćby BBC. Jaka jest więc ta nasza telewizja? Faktycznie jest najbogatsza, ma ogromne archiwa. Dominuje na rynku reklam, ma też największe udziały w torcie oglądalności. Nikt tego nie kwestionuje. Tyle, że nie jest to powód do chwały. Media prywatne od lat zwracają uwagę, że Telewizja ma niebezpiecznie silną pozycję blokującą ich rozwój. Każdy z dwóch głównych kanałów TVP ma udziały większe od któregokolwiek kanału prywatnego. Dodatkowo zarzuca się jej psuci rynku reklamowego przez zaniżanie cen. Zastanówmy się teraz czy jest to dobre i zdrowe, gdy majątek publiczny dla celów organizacyjnych ukształtowany w strukturę jednoosobowej spółki skarbu państwa staje się molochem skupionym na sobie i własnym rozwoju, ścigającym się z innymi, podczas gdy miał spełniać określoną rynkową rolę głównie misyjną. W całej Europie z wyjątkiem Anglii- wpływ i udział telewizji publicznych maleje. Faktycznie z tej perspektywy może to budzić podziw. Tyle tylko, że jest tak właśnie dlatego, że sytuacja naszego rynku jest zgoła inna- nie odpowiada modelowi, w którym telewizje publiczne, osłabione dziarsko bronią się przed prywatnymi, gigantycznymi, paneuropejskimi nadawcami. Nikt w Polsce zagrozić pozycji TVP nie może- to ona gdyby chciała mogłaby stłamsić mniejsze stacje.
„Most successful” nie znaczy ciekawa, mądra, kształcąca, apolityczna, bezstronna, unikająca płytkich treści.
Robert Kwiatkowski potrzebował sukcesu. To wyróżnienie mogło stać się skutecznym antidotum na krytykę- podnoszono, że telewizja promuje stronie rządzącą wspierając się nawet autorytetem instytucji międzynarodowych. Argumentowano, że programy misyjne spychane są na mniej atrakcyjne pory. Ostatnio wątpliwości podniósł jeden z magazynów filmowych. Brzydotę relacji zaczęła odsłaniać Sejmowa Komisja Śledcza. TVP potrzebowało szybkiego argumentu. I faktycznie- wszyscy w zadziwieniu zamknęli usta. Niestety nie tylko to. Pochwała dla jakiegokolwiek merytorycznego aspektu działalności TVP zamknęła by dyskusję nad rolą i funkcją TVP na lata. EBU- trzeba też o tym pamiętać jest organizacją mało liczącą się w dzisiejszych czasach. Nie znając bulwersującego aspektu sprawy od początku traktowałem jej wyróżnienie jako poklepywanie swoich po plecach
Autor: Rafał S