Większość publicystów zwiastuje zmierzch ery kablówek w Polsce. Faktycznie może się okazać, że dla zwolenników stacji zachodnich najlepszym rozwiązamiem okaże się zestaw indywidualny w jakiejkolwiek formie. Janusz Sulisz, założyciel Satkuriera i ostatnio zamkniętej strony Media-Link argumentuje na łamach Gazety, że jest to rozwiązanie tanie, proste, gwarantujące dobrą jakość. Wydaje mi się, że przy tej okazji warto wymienić też mocne strony stacji kablowych. Niektórzy ludzie bowiem zestawu do odbioru telewizji satelitarnej nie kupią sobie nigdy, a przyczyny tego stanu rzeczy mogą być złożone. Podstawową zaletą kablówki jest dla mnie to, że każdy z domowników może na swoim telewizorze oglądać coś innego. Mogę też jeden program oglądać, a inny- nagrywać. Oczywiście są rozwiązania wielogłowicowe, można wyposażyć się w w więcej niż jeden tuner i podwójny konwerter. Ale koszty takiego wyjścia są dużo wyższe. A nawet wtedy wszyscy mają dostęp do stacji z jednej tylko pozycji orbitalnej. Tu jest kolejny plus kablówki: pozwala na jednoczesny dostęp do kanałów z wielu satelitów. Chyba mało kto będzie zmieniał ustawienie talerza na egzotyczną 1"W aby oglądać jeden, dwa kanały. Obecny tam Edusat (polski) i TV4 (szwedzki) pozostają w ofercie AsterCity. Polscy nadawcy lubują się w tanich dziwne usytułowanych dosyłach czasem o niestandardowych parametrach. Dla kablówki to nie problem. Innym jej atrutem są oczywiście polskie kanały płatne. Oczywiście możemy kupić Cyfrę lub Polsat, ale tylko sieć oferuje mieszankę ich programów. Canal+ czy LeCinema? Discovery tematyczne czy National Geographic? UPC oferuje je łącznie. I oczywiście w danej chwili mając zetaw dedykowany miżemy oglądać i nagrywać w całym domu tylko jeden program. Kolejną rzeczą jest bariera psychologiczna- tv satelitarna uchodzi wciąż jeszcze za zbytek i luksus. Kiedy moi rodzice 10 lat temu instalowali zestaw 1.2m + tuner analogowy, ojciec nasłuchiwał czy nikt nie rzuca śnieżkami w talerz . Ponadto- nie wiem czy Pan Sulisz próbował korzystać z obrotnicy w godzinach wieczornych mieszkając w bloku- Mechanizm może być głośny, a reakcja sąsiadów- nieprzychylna. Doliczmy też problemy techniczne- spółdzielnie mogą sobie instalacji nie życzyć , a ukierunkowanie i położenie budynku czasem ją uniemożliwiają .Oczywiście plusy to niezależność, jakość- byle tylko nie nadużywać tej cyfrowości (wyjąwszy oczywiście dosyły singlowe) czym transmisje MCPC mają ustępować analogowej tvsat emitującej dobry materiał na dobrym sprzęcie. Cóż nie dotknęły mnie ani kłopoty RTL7 z KRRiT, ani utarczki Vivy z UPC. Przyznam też, że gdyby nie zaprzyjaźniony monter nie wiedziałbym co kupić. To sąsiad pojechał z nami na giełdę i pomógł z kompletować zestaw. Dlatego też prognozuję raczej zwiększoną sprzedaż platform cyfrowych, raczej Polsatu przed Cyfrą której technicy decydują o tym czy dany kanał jest na liście czy nie, z wygody, prostoty takiego rozwiązania i dostępnej obsługi technicznej. Ktoś na foum SDTV napisał, że stało się dobrze. Zamiast zagranicznych będą proramy polskie. Oczywiście najlepiej, żeby widz nie miał porównania co się ogląda na świecie jak mierne są polskie kanały. Według tej tezy każdy najsłabszy i najdroższy kanał trafi natychmiast do kabla. Po pierwsze: czy każdy na to zasługuje? E! był namiastką amerykańskiego oryginału, choć lepszy taki niż żadny. Czy słuszne by było takie sztuczne wzmacnianie dystrybutorów? A po drugie skąd pewność że skoro Discovery jest podobny do Planete to nie będzie również National Geographic, co może tłumaczyć brak tej stacji w ACC, a Hallmark do Ale Kino. Operator w pierwszej kolejności rzucił koreański Arirang, bardzo wymagany i bardzo potrzebny.//Nie wiem co się stanie. Na pewno indywidualny zestaw nie jest prostym wyjściem dla wszystkich. Oczywiście przedstawiciel jednego z liderów dystrybucji sprzętu może mieć pogląd zgoła inny. Sieci kablowe przeżyły już pogorszenie oferty anglojęzycznej wraz z zakodowaniem Sky ok 1992 roku. Jakoś im nie zaszkodziło to mocno, choć zestaw analogowy, wtedy kosztowny bez oryginalnej karty BSkyB, za drugie tyle nie dawał dużo więcej. Nie przeżyliśmy jeszcze takiego dziesiątkowania ofert. Ale czy małe miasteczka, gdzie jedyni operatorzy robią większe cięcia masowo zamienią kabel na miskę? Astercity największa sieć w największym mieście ostro zaryzykowała i jakoś się nie boi. Stało się tak, jak musiało. To nie znaczy, że nie można ubolewć.Ktoś powiedział mi ostatnio, że operatorzy mydlili oczy ilością. Ale ja telewizję kablową traktowałem jak taką przemysłową formę tv satelitarnej. Bez talerza i tunera, w gniazdku. Nigdy nie uważałem,że płacę za RTL, może dlatego, że historia kablówki na moim osiedlu rozpoczęła się od malutkiej Landsat, płatnej 5000 zł za konserwację miesięcznie (przejęte później przez Elektrim tv, potem PTK/UPC) Dobre kanały rozrywkowe motywują do nauki języka. Ogromną rolę w mojej edukacji w dzieciństwie odezwał Sky One. Programy typu BBC World czy DW nie są na tyle wciągające. Oczywiście nie neguje potrzeby nowelizacji ale nie ma się czym cieszyć
Autor: Rafał S