Na głębsze analizy skutków przejęcia niemieckiej Vivy przez właściciela amerykańskiej MTV i głównego akcjonariusza jej oddziałów stacji na całym świecie jeszcze za wcześnie, postanowiliśmy jednak pospekulować trochę na temat przyszłości telewizyjnej muzyki w Europie.Pamiętajmy, że optymizm Viacomu może być przedwczesny. Skonsumowanie umowy wymaga zgody antymonopolowych i zajmujących się radiofonią i telewizją organów każdego z państw, na rynku którego funkcjonują obie stacje i Unii Europejskiej Już teraz mówi się, że choć wszystkie 4 kanały nadawców u naszych zachodnich sąsiadów (Viva i Viva Plus, MTV i MTV 2 POP) będą dalej nadawać kilka z nich zmeni profil nma ogólnorozrywkowy lub muzyczny oparty na zamawianiu teledysków audiotekstowo)
Podejrzewam, że Viva jako marka w Niemczech pozostanie. Ba, może być nawet eksportowana na nowe rynki, podobnie jak The Music Factory, która po przejęciu przez MTV trafiła także na Wyspy Brytyjskie. Nawet jeśli tak się stanie- będzie do MTV pod inną nazwą. Dystrybucja, administracja, marketing- siłą rzeczy będą podporządkowane centrali, nie ma sesu dublować kadr. Jest to ekonomiczne nieuzasadnione.
Boję się o przyszłość kanałów muzycznych w Polsce. Viva nie jest konkurentce chyba do niczego potrzebna. To MTV ma lepszą dystrybucję kablową, ponieważautomatycznie zastąpiła wersję europejską. Viva zostawiła operatorom wolną rekę. Nadal nie potrafi dogadać się w tej kwestii z UPC. Nasz rynek nie jest tak chłonny jak angielski czy niemiecki, gdyby nadawcy chcieli mieć nowe programy, mogłyby je po prostu uruchomić. Zmiany w tych już dostępnych, MTV i wariancie Classic, który zmienił pomysł na siebie na MTV: 12 lat wcześniej, sugeruje że jest ich raczej za dużo.
Szefowa Vivy w udzielonym rok temu TVMANII wywiadzie z dumą podkreślała, że śladem jej stacji konkurencja rozważa odkodowanie sygnału. Willem Schelling z MTV zaprzeczył, co więcej pytany przeze mnie czy kanał chciałby pojawić się w Cyfrowym Polsacie, odparł, że zadowolony jest z obecnej dystrybucji. A więc ambicją MTV jest obecność w Cyfrze i kodowanie. Zresztą regionalizacja i szyfrowanie sygnału wyznaczało politykę nadawcy od pierwszej połowy lat 90-tych . Może to skończyć się dla polskiego widza dramatyczne. O ile dwaj nadawcy w Niemczech różnią się niewiele- każde na w ramówce audycje budzące niesmak- to w Polsce różnica w ofercie, podejściu do widza, języku, polityki programowej jest spora. Viva konsekwentnie realizuje swoją politykę dobrego grania, profesjonalnych, obytych prowadzących, spokojnego konsekwentnego wizerunku. MTV, choć wyzbyło się już irytujących twarzy z Atomica dokonało rewolucji i teraz buduje swój wizerunek na kontrowersji ocierającej się o wulgarność. Sam lubiłem Beavisa i Buttheada za ich niewybredny humor, ale wszystko jest kwestią proporcji. Co za dużo to nie zdrowo. MTV za ostro forsuje swój prowakacyjny wizerunek. To po pewnym czasie, skoro nie jest już tabu, może znudzić i zmęczyć. Sam przez kilka tygodni jeszcze należeć będę do grupy docelowej 13-24 i powiem szczerze: MTV do mnie nie trafia.
Pozostaje pytanie: Czego to doświadczenie nauczy Viacom? Szczególnie w Ni8emczech radzi sobie słabo- musiał zamknąć swój niekodowany dziecięcy kanał Nickelodeon, a MTV musi zadowalać się drugą pozycją. Oczywiście skoro Viva jest na sprzedaż, Viacom ma prawo ją kupić. Jakoś mierzi mnie jednak świadomość, że ucieka się do ostateczności zdobywając pozycję nie w wolnorynkowej rywalixzacji a kupując konkurencję. Może po prostu nie sprawdza się pomysł, profil lub marketing?Viva powstała właśnie jako odpowiedź na politykę kodowania i regionlizacji MTV.
Oczywiście nie znaczy to, że łatwo stworzyć nowy kanał muzyczny. szczególnie kiedy dwaj konkurenci zaklepują sobie prawa do sposorów i teledysków. Mam nadzieję, że dostrzegą to organy antymonopolowe, które zmuszą Viacom do sprzedaży części dublujących się programów. Nie mam żadnych złudzeń, że subtelności tej nie wyczuje polski UOKiK, który wcześniej zaaprobował fuzję Wizji i Cyfry, oraz przejęcie RTL7 przez ITI. W szerszej perspektywie dwa kanały muzyczne o niewielkich udziałach nie są istotne. Ponieważ większość stacji tematycznych i tak obsługują dwa domy sprzedaży, wpływ na rynek reklamy jest znikomy. Viva również nie odniosłaby sukcesu, gdyby nie rola dużych koncernów medialno-muzycznych. Wśród akcjonariuszy przewijali sę min. EMI, Universal i Warner. My nie mamy innych programów muzycznych, jeśli nie liczyć programów audiotele-smsowych tak zwanych interaktywnych. A nawet one nie mają takiego wsparcia. Alternatywy brak.
Być może- co mało prawdopodobne- aby uniknąć problemów Viacom sam poszuka nabywców dka polskiej Vivy. Idealnym kandydatem błby Polsat, który inaczej pozostałby bez stacji muzycznej. W pełni uformowana, znana, dobrze funkcjonująca byłaby niezłą gratką. Polsat mógłby rozwinąć ją w szereg programów płatnych dla swojej platformy.
Cokolwiek się stanie- na pewno rozstrzygną nie najbliższe tygodnie a długie i żmudne miesiące. Na komentarze co do przyszłości nadal czekamy.
Autor: Rafał S