Troską o równy dostęp mediów Hieronim Wrona tłumaczył w wywiadzie dla MTV fakt, iż ostatnie rozdanie Fryderyków miało miejsce w warszawskim klubie. Każda stacja mogła przyjść i na własną rękę zrealizować materiał.
Oczywiście nic tu do rzeczy nie miał zapewne malejący prestiż imprezy, bojkoty kolejnych artystów oraz to, że statuetka nie stymuluje sprzedaży płyt, a dobór laureatów nie odzwierciedla gustów Polaków wyrażonych w ilości kupionych albumów. Swoją drogą dziwię się, że stacje pokroju Tele5 czy TMT nie wykorzystały swojej szansy na urozmaicenie ramówki taką relacją na żywo. Gdzie były ich ekipy? A pomyśleć, że kiedyś z wielką galą Fryderyków jako atrakcją wieczoru startowała TV Puls
Autor: Rafał S