Przy okazji wakacyjnych powtórek miałem okazję obejrzeć kilka odcinków "Debiutu" Polsatu, w którym stacja szuka aktorów do swojej wieczornej telenoweli "Samo Życie". Ze zdumieniem odkryłem, że to zabawny program oparty na solidnym formacie. Zabrakło mu blichtru, wielkiej sceny "Idola", a przez to, że umieszczono go między edycjami programu muzycznego wydawał się wtórny. Stał się tanią próbą przedłużenia popularności "Idola" choć w tym pomyśle drzemie potencjał. Porównania były jednak nieuniknione a na nich "Debiut" tylko tracił. Zadałem sobie pytanie: może najwyższy czas aby tą drogą stacja wylansowała nową Magdę Mołek i Tomasza Lisa?
Pomysł jest o tyle ciekawy, że właśnie Polsat cierpi na niedobór "twarzy" i to nie tylko w swoim dzienniku. Dorota Gawryluk pełni swoją rolę prezentera "Informacji" poprawnie. Ale też nie przyciąga, nie zapada w pamięć, nie jest charakterystyczna. Wyraźnie dało się to odczuć, gdy Polsat usilnie starał się wypromować ją na gwiazdę dziennika, czyniąc ją jednym z filarów kampanii Polsatu. Gawryluk wypada w naszej ocenie lepiej niż wszyscy inni prezenterzy Polsatu. Brakuje jej jednak tego "czegoś". Ale też prezenterzy "poprawni" w tvn24 pełnią południowe i nocne dyżury. Dziwnie też w programie wypada Gugała, który przed kamerę powrócił chyba z telewizyjnej emerytury. Próbując nadążyć za prompterem jakoś nie potrafi oddać siebie w przzekazywanej treści. Może problemem jest fakt, że- celowo lub nie- "Informacje" są w swej formie lżejszą formą dziennika, bardziej jak "Teleexpress" niż poważany serwis pełną gębą jak "Fakty" czy "Wiadomości".
Odpowiedni dobór prezenterów jest istotniejszy niż się wydaje. "Fakty" są i będą kojarzone z Lisem, mimo że przez ekran przewinął się cały pułk drugorzędowych prezenterów. Rymanowskiemu będzie bardzo trudno zmierzyć się z taką poprzeczką. Dynamiczna osobowość Magdy Mołek dodała Zoomowi wiarygodności niemal "poważnych newsów", której nie mogła dać naszym zdaniem dziecinna intonacja Anny Czarneckiej. "Podaj dalej" było w pierwszej odsłonie popularnym teleturniejem, który prowadził trochę sztywny aktor Teatru Syrena. W drugiej położyła go nowa scenografia i gospodarz rodem z OT.TO.
Kiedy mówię, że ktoś się nie sprawdza mówię tylko, że w tej konkretnie wyznaczonej roli. Nie znaczy to wcale, że mam go za słabego dziennikarza, aktora, komika w ogóle.
W oczy rzuca się jednak fakt, że nie wiedzieć czemu Polsat wszędzie praktycznie poza młodą redakcją sportową lansuje prezenterów powyżej 35 lat. Być może w ten sposób lepiej trafia do swojej grupy docelowej,. I nie ma w tym nic złego. Dobrał przy tym osoby pozbawione pasji i Iskry w oku. Nigdy nie lubiłem w studiu oglądać Urszuli Rzepczak, choć uwielbiam jej produkcje plenerowe. Kiedy tylko oglądam nie zaangażowanych Wojciecha Szeląga i Artura Tembarowskiego zastanawiam się, czy kiedykolwiek zobaczyłbym znudzonego jak mops Grzegorza Miecugowa prowadzącego "Fakty". W tvn to młodsi z reguły prowadzą wydania- to prawda, choć Rymanowski i Lis też nie mają już 20 - lat. Bardziej doświadczeni są jak Miecugow przesuwani do audycji specjalnych, chyba, że właśnie osobowość i rozpoznawalność nakazuje pozostawienie ich w dzienniku.
Za dużo jest w Polsacie ludzi z przypadku, którzy nie nadążają i mylą tekst. Kolejny przykład to Joanna Wąsowska z "Dyżuru" z jej dziwnym spojrzeniem, włosami i akcentem. Jest zapewene świetnym reporterem, ale nie dla każdego najwłaściwsza jest praca od tej strony kamery.. Swego czasu zrozumiała to Sandra Walter. Umiejętność prowadzenia audycjji to dar. Dar wzbudzania emocji, odpowiedniego przekazywania treści. Ne ujmując nikomu niczego- nie każdy ma to "coś". Dlaczego Piotr Marciniak, który prowadził "Fakty" i "Wydarzenia" jest zepchnięty do funkcji reportera?
Inny problem to rozrywka- Polsat ma tu całkiem wyrazistą postać Krzysztofa Ibisza. Ale ile teleturniejów i reality shows może poprowadzić na raz zanim znudzi się widzom? Zresztą w tym dziale podobny problem ma tvn, który też cierpi na niedobóe prezenterów płci męskiej. Sołtysik sprawdza się tylko odrobinę lepiej niż Miecugow, a Urbański jest nadużywany. Dlatego proponuję Polsatowi nowe reality show, w którym zostanie przeprowadzony otwarty casting do wszystkich redakcji stacji. Chhętni wykonywaliby zadania reporterskie i byli eliminowani głosami widzów przechodząc w międzyczasie profesjonalne szkolenie. Takie rozwiązanie ma wiele zalet. Polsat miałby kolejny program w ramówce, widzowie z chęcią włączali "Informacje", aby sprawdzić jak spisuje się ich ulubieniec. Wreszcie nigdy nie wiadoomo jaki diament mógłby się trafić na takim castingu. Ktoś ciepły, docieklwy, charakterystyczny. Pamiętajmy, że zanim RTL dał Miołek zasięg ogólnopolski pracowała w regionalnej TVP
Autor: Rafał S