Telewizja, HDTV, Media, Radio, HD, Polska, Satelita, Online, Internet, News, Seriale, TV

Felieton: Avante to nie Discovery

Czy wprowadzanie do Polski nieznanych, nowotworzonych, wielonarodowych stacji ma sens?

Kanały wielonarodowe po prostu się nie sprawdzają. Produkcja takiego programu oznacza bowiem w praktyce taki dobór neutralnego matriału, który tak samo interesujący byłby dla widza pod każdą szerokością geograficzną. Tak samo ciekawy i... tak samo nudny. Lokalne wersje stacji telewizyjnych mają bowiem szansę na powodzenie i sens tylko wtedy, gdy ich nadawca proponuje coś oryginalnego, w szczególności własne produkcje. Discovery, Disney Channel i MTV- te marki mają coś w sobie, co nie ławo tak po prostu zastąpić, powielić, przeszczepić konkurencji. Tymczasem gdyby polską wersję uruchomiło dajmy na to TV5, nikt takiego pomysłu nie potraktowałby poważnie. RTL czy RTL7, Sat1 czy tvn, M6 czy Polsat- żadna różnica tak długo jak emitują te same kupione od zewnętrznych producentów seriale. Canal+ i HBO z kolei zdołały wytworzyć własny styl, lecz i one decydują się realizować wersje narodowe zamiast międzynarodowego bigosu, choć oczywiście bywają wyjątki.

Wspomniana neutralność przekazu wspólnego dla kilku krajów, kanału, który nie produkuje i nie zleca realizacji prograu na swoje potrzeby oznacza, że ich ramówkę zdominują tanie produkcje z puszki, w większości brytyjskie jeśli chodzi o programe kobiece, amerykańskie w przypadku magazynów sportowych. Jaki jest zatem sens wprowadzania do Polski takich programów jak AB Moteurs, Club, Avante czy Extreme Sports? Dlaczego promowana jest nowa marka jeżeli oferuje jedynie zbieraninę programów kręconych na zupełnie inną okoliczność? Nie zapominajmy też, że ten międzynarodowy charakter ogranicza też możliwości zakupu nowości ze względu na prawa autorskie a także dialogu i zainteresowania widza w danym kraju. Czy gdyby nagle AB Moteurs zostało zastąpione przez Granada Men & Motors ktoś w naszym kraju odczułby różnicę? Wątpię. Wielu żałowałoby straty np. Cartoon Network.

Jaki jest zatem cel tego wywodu? W naszym kraju wciąż brakuje polskich wersji wysokiej jakości markowych, znaczących kanałów zagranicznych, ale też rodzimych programów tematycznych. Owszem, potrzebowaliśmy stacji kobiecej, jednak takiej, która - z przeznaczeniem dla aktywnych Pań kariery, które odnajdują się w dzisiejszym świecie- przedstawi naszych ekspertów krajowego stylu, architektury wnętrz, mody, makijażu i gwiazd. Takim programem miał być "Twój Styl". Coś co prezentuje się jak internacjonalistyczny kanał dla kur domowych ze zwiastunami nadawanymi nie po polsku czy angielsku ale jakże inaczej - holendersku oferujący min. magazyn frustracji seksualnych podstarzałych Angielek i wskazówki jak odgrzewać ryż to chyba jednak nie to. Avante nie ma możliwości, aby stać się mieszanką Discovery i kanału dla żądnych przygód i szybkości mężczyzn, ale nie ma środkówe i możliwości aby stać się dokumentalną potęgą. Po co nawet próbuje? Tymczasem jest nam potrzebny kanał, ujmijmy to- edukacyjny, który oprowadziłby nas po Puszczy Białowieskiej, pozwolił zagłębić się w odmętach historii dynastii Piastów czy przypomniał archiwalne wydania "Sondy". Dla Francuza "AB Moteurs" czy nawet zapomniany już, a planowany "Animaux" to kanał krajowy, dla Polaka- zjawisko z importu. Niektórych marek pzeszczepiać nie warto, mają bowiem znaczenie tylko w krajach, z których pochodzą. Czy nie lepiej zaproponować w to miejsce coś bardziej polskiego, choćby opartego w większości na tej samej bazie materiałów? Z drugiej strony prawie z utęsknieniem czekamy na debiut najsłynniejszych stacji świata w Polsce: Disney Channel, 13th Street, Sundance... (niektóre z nich miały znaleźć się w ofercie Wizji TV, lecz teraz to nie istotne), podczas gdy Ale Kino zastąpiło egzotycznie brzmiące plany uruchomienia Cine Classics i Cine Cinemas (szkoda, że dwa jednocześnie)

Nadawcom na siłę wprowadzającym do naszego kraju wzory zachodnie dedykuję ten tekst z prośbą o rozważenie jakiego rodzaju oferty oczekują krajowi abonenci. Czasem należy się zastanowić w jakim celu dany program ma pojawić się w Polsce i czy w pogoni za światową modą nie tracimy z oczu celu- spełnienia wymagań konsumenta. Po co mnożyć i wprowadzać obcobrzmiące, lokalne, nie-globalne marki? Czy idąc tym tropem nie doczekamy np. polskiej wersji chilijskiego programu dla dzieci, lub chińskiego kanału informacyjnego? Czy Cyfra+ zamiast dołączać coraz to nowe europejskie wynalazki nie mogłaby zaoferować swojskich "Bagaży" zapowiadanych przed startem? Te pytania pozostają bez odpowiedzi

Autor: Rafał S