W poniedziałkowy wieczór, ponoć z przyczyn technicznych nie odbyła się emisja wieczornego wydania Baru. Nadawca w krotkim wejściu w przerwie reklamowej serialu zamiast cokolwiek wyjaśnić enigmatycznie zaprosił na jutro. Ktoś tu ironicznie nazwał reality shows "frapującymi", ale pod wieloma względami uważam, że tak właśnie jest. Nie ze względu na akcję czy fascynyjące postacie, ale otwarte możliwości manipulacji w sposobie ukazywania rzeczywistości. Polecam Państwu pod takim kątem obejrzeć choć jeden odcinek. To, jakie materiały pokażą się na antenie, jakie kawałki dialogu i w jakiej kolejności znajduje natychmiast przełożenie na sympatie i antypatie uczestników forum na stronie Interii- fascynująca lektura dla językoznawcy, ale to inny temat. To czy nowy uczestnik jest lubiany czy nie- zależy od chwilowych Mówi się, że głosowania w takich programach są manipulowane. Po co manipulować wynikami skoro można- przekazem? Wiadomo, że określone posunięcia wywołają odpowiedni odzew? Dziś zerknąłem na wydanie o 18.15- uczestniczka uchodząca za wzór macierzyństwa i dobroci została dziś posądzona o fałsz. Ilustrowały to ujęcia jej twarzy przerywane w zwolnionym tempie gdy ziewa lub się uśmiecha- wybrano też odpowiednio dramatyczną muzykę. Często też dla podkreślenia linii fabularnej podkreśla się wyjęte z kontekstu ujęcia. Łatwo ideał zbudować, równie łatwo- zburzyć. Nie irytuje to, że producent manipuluje widzem. Natomiast to, że nie docenia jego inteligencji robiąc to w tak niewyrafinowany sposób- tak. Szczególnie, że odkrywa podwójną moralność- nielubiana piosenkarka jest karana za przekleństwa, a ktoś inny- grozić i obrażać w nocy innych i to nigdy nie trafi na antenę
Autor: Rafał S