Ciekawy raport przekazało we wtorek TNS OBOP. Wynika z niego, że Sprawa znana jest w Polsce powszechnie.
Role Adama Michnika i Lwa Rywina w tej sprawie nie są mylone.
Panuje przekonanie, że nigdy się nie dowiemy, w czyim imieniu Rywin przyszedł do Michnika. Swoją drogą Rzeczpospolita ujawniła tego billingi, z któych wynika, że Kwiatkowski i Rywin w kluczowym dla sprawy momencie kontaktowali się wielokrotnie. I co znamienne- w programach publicystycznych TVP podstawowym pytaniem było nie to, co to wszystko oznacza i jskie mogą być tego konsrkwencje, tylko kto dostarczył dziennikarce materiały, skoro nie ma ich jeszcze prokuratura i jaki własny interes realizuje. To oczywiście ciekawe kwestie, ale teraz fakty są takie, że publiczną telewizją dwodzi człowiek tak czy inaczej powiązany z najbardziej nagłośnioną aferą korupcyjną. Swoją drogą ciekawą logiką wykazał się Kamil Durczok. Skoro tyle osób wplątuje się w tę historię w roli "sprawcy" bądź "ofiary" a ich role często odwraca, to Pan Kwiatkowski zyskuje gdy go się jednym tchem wymienia z A. Michnikiem? Z całym szacunkiem, usytuowanie tych postaci w całej historii jest jednak różne....
27 grudnia 2002 roku „Gazeta Wyborcza” ujawniła, że pół roku wcześniej Lew Rywin zaproponował Adamowi Michnikowi, że za wielką łapówkę „załatwi” korzystny dla „Gazety” i spółki „Agora” zapis w nowelizowanej ustawie o radiofonii i telewizji, a powoływał się przy tym na „grupę trzymającą władzę” i na samego premiera Leszka Millera. Od tego czasu „afera Rywina” jest jedną z najważniejszych spraw publicznych w Polsce. Dyskusja w mediach skupiła się nie tylko na propozycji Rywina, ale także na „Gazecie” - zarzuca się jej, że nie zawiadomiła od razu prokuratury i docieka się motywów tego milczenia. Prokuratura oraz specjalna sejmowa komisja śledcza prowadzą dochodzenie w sprawie próby korupcji oraz działania organów państwowych w tej sprawie. Sondaż przeprowadzony przez TNS OBOP w dniach 8 – 9. lutego 2003 roku, pokazuje jak ważna jest to w Polsce sprawa i co ludzie myślą o szansach na jej pełne wyjaśnienie.
Jest to pierwszy sondaż TNS OBOP bezpośrednio dotyczący „afery Rywina”, ale w sondażu styczniowym. pod wpływem tej sprawy TNS OBOP zapytał, czy w Polsce można załatwić za pieniądze korzystny zapis ustawy sejmowej. 14 proc. odpowiedziało, że bardzo łatwo, 35 proc., że łatwo; 14 proc., że trudno a 6 proc., że bardzo trudno; 4 proc. było zdania, że nie można w ogóle (zob. raport Potoczny obraz korupcji).
Słyszeli
„Czy słyszał(a) Pan(i) o aferze, w której ktoś jeden proponował drugiemu, że za wielką łapówkę załatwi mu korzystną ustawę i powoływał się przy tym na ‘grupę trzymającą władzę’?”. Na to pytanie twierdząco odpowiedziało 72 proc., a przecząco 28 proc. badanych. Jeśli się weźmie pod uwagę, że o znajomość sprawy nie zapytano wprost, ale w sposób opisowy, bez nazwisk i konkretów, to trzeba uznać, że ta próba korupcji znana jest w Polsce powszechnie. Sprawa jest zbyt dobrze znana, by różnice między kategoriami społecznymi mogły być duże, a te które istnieją (znajomość sprawy rośnie wraz z wykształceniem) pojawiają się zawsze, gdy pyta się ludzi o znajomość spraw publicznych.
Wiedzą
Znajomość sprawy nie ogranicza się do tego, że się o niej słyszało. „A czy mógłby(aby) Pan(i) powiedzieć, kto komu proponował ustawę za łapówkę?” – zapytano tych, którzy o tej propozycji słyszeli (N=716). W komentarzach mediów mieszały się role i można było odnieść wrażenie, że obwinianym jest raczej Adam Michnik i „Agora” niż Lew Rywin i jego środowisko. To cokolwiek perwersyjne pytanie miało sprawdzić efekt tego zamieszania i dawało badanym pięć możliwości odpowiedzi: ustawę za łapówkę proponował Michnik Rywinowi, Miller Michnikowi, Rywin Michnikowi, Miller Rywinowi, ktoś inny komuś innemu.
A czy mógłby(aby) Pan(i) powiedzieć, kto komu proponował ustawę za łapówkę?”
Michnik proponował Rywinowi 1%
Miller proponował Michnikowi 0%
Rywin proponował Michnikowi 72%
Miller proponował Rywinowi 2%
Ktoś inny proponował komuś innemu 1%
Nie pamiętam 24%
Odsetki liczone są w stosunku do tych, którzy słyszeli o sprawie (N=716)
Wynik jest jednoznaczny: najzupełniej nieliczni badani wynieśli z mediów wrażenie, że to nie Rywin przyszedł do Michnika; być może zresztą zgadywali oni odpowiedź i jej nie zgadli. 72 proc. spośród badanych, którzy znają sprawę wiedzą, jak dokładnie rzecz się miała: ustawę za łapówkę proponował Rywin Michnikowi.
Nie wierzą w wyjaśnienie
Opinia publiczna jest więc o sprawie dobrze poinformowana. Czy wierzy w jej wyjaśnienie? O tym mówią odpowiedzi na pytanie „Jak Pan(i) myśli, czy dowiemy się, w czyim imieniu Rywin przyszedł do Michnika?”. Zadano je tym badanym (N=517), którzy powiedzieli, że to Rywin przyszedł do Michnika.
Jak Pan(i) myśli, czy dowiemy się, w czyim imieniu Rywin przyszedł do Michnika?
tak, wkrótce się dowiemy 4
może się dowiemy, ale nie teraz 27%
nigdy się nie dowiemy 63%
trudno powiedzieć 6%
Odsetki liczono w stosunku do tych, którzy odpowiedzieli, że Rywin przyszedł do Michnika (N=517).
Okazuje się, że tylko nieliczni ludzie wierzą, że wkrótce się dowiemy, w czyim to imieniu Rywin przyszedł do Michnika z propozycją załatwienia ustawy za pieniądze. Zdecydowana większość uważa, że nie dowiemy się tego nigdy. To ustalenie jest nie mniej przygnębiające niż sprawa, której ono dotyczy.
Relacjonowany tu sondaż został przeprowadzony w półtora miesiąca od ujawnienia „afery Rywina” i w dniach, w których rozpoczęły się przesłuchania przed Sejmową komisją śledczą (8 lutego). Przesłuchania te, i ich medialne nagłośnienie zapewne powiększyły, i tak duży odsetek Polaków, którzy o „aferze Rywina” słyszeli i zapewne zmniejszyły, i tak mały odsetek Polaków, którym Michnik myli się z Rywinem. Nie wiemy jednak, jak od tego czasu zmienił się – wzrósł czy spadł odsetek Polaków, którzy wierzą, że sprawa ta zostanie wyjaśniona.
Autor: Rafał S