Z okazji premiery pełnometrażowej wersji serialu, Cartoon Network rozesłał wywiad z twórcą kreskówki chyba najbardziej przeznaczonej dla dzieci ze wszystkich Cartoon Cartoons.
Craig, pozwól mi zapytać na początku, jak i gdzie narodziła się idea Atomówek, skąd czerpałeś pomysły?
Byłem studentem animacji na Cal Arts. Na drugim roku wiedziałem, że chcę zrobić film z super-bohaterem, ale nie miałem na niego pomysłu. I pewnego wakacyjnego popołudnia narysowałem trzy małe dziewczynki i jakoś od razu je polubiłem. Niewinne, słodko wyglądające, ale twarde, przebijające ściany i latające wokół...po prostu super- bohaterki. Tak naprawdę zaczęło się od jednego rysunku.
Czy na początku jakoś inaczej się nazywały?
Na początku nazywały się Whoopass Girls, były zrobione z cukru, przypraw i z puszki Whoopass, ale musieliśmy to zmienić, kiedy rozpoczęliśmy produkcję serii.
Powody są oczywiste, ale czy mógłbyś je mimo to przybliżyć?
Myślę, że tak zadecydowali specjaliści z Cartoon Network. Nagraliśmy pierwsze odcinki z Whoopass, byłem zdziwiony że to „przeszło”, ale w pewnym momencie dostałem telefon. Powiedziano mi, że trzeba zmienić nazwę i żebym coś wymyślił.
Więc dziewczynki w takim kształcie jak teraz mają pełnić rolę modeli do naśladowania?
Tak, w pewnym sensie tak. To znaczy, że są superbohaterkami, ale nie traktujemy ich intencjonalne jako modeli do naśladowania. Niby nie mogą zrobić nic złego, ale traktujemy je raczej jak dzieci, które.. czasem robią to, co zwykłe dzieci. Czasami są chciwe, czasami płaczą, denerwują się i mają problemy – czyli są jak inne dzieci. Nie są wiec superbohaterami w stylu Supermana. One są raczej jak normalne, małe dzieci.
W jakim sensie można porównywać Atomówki do innych kreskówkowych bohaterów?
Podstawowa różnica jest taka, że nie jest tajemnicą, kim one są. W wielu innych przypadkach tożsamość superbohatera jest tajemnicą. Fakt, że ktoś jest bohaterem nie jest znany ogółowi. Każdy wie kim są Atomówki, gdzie mieszkają, kim jest ich ojciec itd. Jest w tym coś z dziecinnej niewinności, w tym sensie, że one nie widzą powodu, by ukrywać swoją prawdziwą tożsamość. One są zwykłymi dziećmi, które jakoś przy okazji są superbohaterkami. Inaczej, niż w przypadku innych superbohaterów, którzy są nimi w pierwszej kolejności. Atomówki po pierwsze są „sobą” i dopiero robią rzeczy, które czynią z nich superbohaterki.
Atomówki okazały się ogromnym sukcesem. Od dnia, w którym stworzyłeś pierwszy szkic do dziś musisz być zdziwiony i zachwycony sukcesem. Wiesz, gdzie leży sekret?
Nie wiem, może po prostu to dobre postaci z dobrymi osobowościami. Myślę, że ludzie mogą łatwo się z nimi identyfikować. Zauważyłem, że ludzie mówią: „Ja jestem jak Bójka, a moja najlepsza przyjaciółka jest jak Brawurka, doskonale się rozumiemy”. Ludzie wybierają sobie osobowości, z którymi się identyfikują. To interesujące.
Nie myślałeś nigdy, że Atomówki stosują trochę za dużo przemocy?
Raczej nie. Wszystkie kreskówki, na których dorastałem zawierały element przemocy, Tom i Jerry, Struś Pędziwiatr, kreskówki Warnera. Warto jednak zauważyć, że po pierwsze to dobrzy biją złych, więc ich przemoc jest pozytywna w tym sensie, że zatrzymuje zło, po drugie to wszystko dzieje się w świecie fantazji. To wszystko jest lekko absurdalne – trzy małe dziewczynki bijące diabelskie małpki... Ja nigdy z resztą nie twierdziłem, że robię program typu Ulica Sezamkowa, jakieś edukacyjne show. Robimy raczej czystą rozrywkę, coś co ma być śmieszne i dawać radość. Są inni, którzy dostarczają programy o walorach edukacyjnych i robią to lepiej niż ja.
Twierdzisz, że ludzie mówią, że mogą identyfikować się z tymi dziewczynkami. Ja jestem jednym z nich...ale nieważne, czy masz siostrę albo inne dziewczyny/ kobiety z którymi mógłbyś się identyfikować?
Mam starszą siostrę, ale to nie jest dobry trop. Nie traktujemy Atomówek jak dziewczyny, ale jak małe dzieci. Wracamy do czasów, kiedy my byliśmy dziećmi, z czym musieliśmy się zmagać. Ja na przykład nie chciałem się kąpać .Ok, ale co by się stało, gdybym nie chciał brać kąpieli, ale miałbym supermoce? Wiesz, nie pobrudziłbym się taplając się w błocie, jeżdżąc dookoła na rowerku, pobrudziłbym się walcząc z potworami, bijąc wredne kreatury i będąc obrzucanym błotem.
Dla mnie dzieci i dzieciństwo to dość uniwersalne zjawiska w tym sensie, że nie uważam, by dzieciństwo różniło się w zależności od płci.
Jeśli chodzi o złe postaci, masz swoje ulubione?
Jestem wielkim fanem Mojo Jojo. Jest starym łajdakiem, może być naprawdę śmieszny i naprawdę diabelski jednocześnie. Może być absurdalny i idiotyczny. Dobrze jest z nim pracować, bo to główny nikczemnik, przeciwnik Atomówek. Ustawiliśmy ich (czarne charaktery) jakby na skali, niektórzy są naprawdę żałosni, inni są naprawdę źli. Gdzieś na tej skali umiejscawiamy, jak źli mają być i co złego mogą zrobić. Wspaniałe w złoczyńcach jest to ,,że są oni obsesyjnymi postaciami”, „chorymi” i pełnymi pasji. Można więc z nimi robić wspaniałe rzeczy, bo są tak specyficzni w tej ich obsesji.
Gdybyś kiedykolwiek mógł być jedną z Atomówek, którą byś wybrał i dlaczego?
Prawdopodobnie chciałbym być Bajką, w tym sensie, że jest największym wolnoduchem, czerpie najwięcej radości z życia. Wiesz, Brawurka zbyt często się złości, natomiast Bójka jest zbyt odpowiedzialna. Najłatwiej byłoby mi być Bajką, latać dokoła i być po prostu szczęśliwym.
Czemu dziewczynki, a nie chłopcy?
Nie wiem, ale to chyba bardziej interesujące w tym sensie, że osobowość dziewczynki jest dużo ciekawsza, pełna kontrastów, ironii. One po prostu mają to „coś”.
Czy możesz mi wyjaśnić, czym jest Związek chemiczny X?,
Związek chemiczny X zastępuję puszkę Whoopaas. Musieliśmy wymyślić coś, co daje Atomówkom ich moc. Jest to tajemnicza, potężna substancja która obdarowuje dziewczynki mocą.
Z pewnością nie jest to Extasy, jak niektórzy twierdzą. To typowe dla komiksów i kreskówek, gdzie X oznacza po prostu coś tajemniczego, nieznanego.
A jak z muzyką do kreskówki?
Jest zespół z Walii – Super Furry Animals, który lubię. Robią dużo elektronicznych dźwięków, ale także klasyki czy rocka i dobrze balansują między stylami.. Chciałbym spróbować się z nimi skontaktować, ale obecnie pracuję z Jimem Venables, który robi muzykę dla kreskówki. Jest fantastyczny i bardzo utalentowany. Zna specyfikę serii lepiej niż ktokolwiek inny i z pewnością jest odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Tworzy muzykę elektroniczną, techno, komponuje utwory klasyczne i orkiestrowe, jeśli takich potrzebujemy. On naprawdę daje dźwięk serii Atomówek.
Kreskówka Atomówki wygrała nagrodę Emmy w 2000 roku, co o tym myślisz? Czy nagrody są ważne?
Nie są aż tak ważne. Wygraliśmy Emmy i jak to mówią: miło być nominowanym. Don Shank, który wygrał nagrodę, postawił Emmy na biurku i prawie o niej zapomniał. Jednego popołudnia ktoś przyszedł i powiedział do Dona „Też mam jedną, leży gdzieś zamknięta w szafie’. To zmieniło mój stosunek do nagrody, to w końcu tylko rzecz.
Czy możesz powiedzieć coś o przejściu od telewizyjnego show to prawdziwego filmu? Powiedz nam o tworzeniu filmu, jak było?
Tworzenie go było na pewno bardziej wymagające wizualnie. Wiedzieliśmy, że film będzie pokazywany na gigantycznym ekranie, gdzie każdy błąd, niedopatrzenie jest potęgowane tysiąc razy. Więc chcieliśmy włożyć do filmu wszystko, co mogliśmy. Chcieliśmy zrobić najlepszy wizualnie film jaki tylko mogliśmy zrobić, tak, aby ludzie idąc do kina czuli, że wydali pieniądze na coś, co nie jest tylko dłuższym odcinkiem serialu, który mogliby obejrzeć w domu. Największym wyzwaniem było właśnie przedstawienie publiczności czegoś unikalnego, innego od tego, co już widzieli
w telewizyjnym show.
Oczywiście tylko w kwestii długości, patrzyć na coś co ma 80 minut zamiast 22?
Tak, odcinki miały 11 minut, a my musieliśmy rozciągnąć to do 80, więc naturalnie wygląda to inaczej niż odcinek telewizyjny i ludzie tak to postrzegają. Nie wchodzisz i wychodzisz po 11 minutach, jest w tym więcej poświęcenia. Jeśli chodzi o pomysły do filmu, to nie było ciężko je znaleźć. Dużo ciężej jest zawęzić pomysły i opowiedzieć je w 11 minut, ponieważ koniecznie chcesz zrealizować wszystkie pomysły, sprawić, by historia była interesująca.
Co było inspiracją do nakręcenia filmu? Czemu w ogóle powstał?
W Cartoon Network stwierdzili, że skoro robimy show od dłuższego czasu, produkt sprzedaje się dobrze, więc może należy przenieść to na większą skalę i spróbować zrobić film. Nasze kreskówki miały 7 minut, potem 11, następnie 22 minuty. Więc film był następnym wyzwaniem, któremu chcieliśmy sprostać.
I film wyjaśnia skąd wzięły się Atomówki. Czemu chciałeś to pokazać?
Ponieważ zdawałem sobie sprawę, że było wiele osób, które znały Atomówki jedynie z T-shirtów i plecaków szkolnych – ci ludzie nigdy nie oglądali kreskówki. Więc chciałem wprowadzić tę nową widownię w temat, jednocześnie dając stałym fanom szczegóły historii, którą w końcu dobrze znali.
I ci zagorzali fani byli zadowoleni? Może jednak czuli, że znają całą historię?
Oni byli bardzo zadowoleni z filmu. Myślę, że zagorzali fani po prostu lubią oglądać Atomówki i ich przygody, więc byli podnieceni faktem, że mogą to zobaczyć na dużym ekranie. My chcieliśmy, aby film był wydarzeniem, wyjątkowym doświadczeniem, tak aby idący do kina był poruszony, jak żadnym innym filmem animowanym. Ludziom podobało się, że wszystko ruszało się tak szybko, było takie energetyczne, że film był przepełniony informacjami. To było trochę jak przejażdżka roller-costerem i trafiło w gusty ludzi – tych którzy lubią taki typ rozrywki.
Mam kilka pytań bezpośrednio do ciebie. Rozmyślałem, czemu chciałeś wejść do tej branży, do tego biznesu? Co było siłą motoryczną?
Rysowałem odkąd skończyłem 3 lata, i od tego momentu obsesyjnie uwielbiałem postaci z kreskówek. W wieku lat 12 w pełni świadomie stwierdziłem, że kiedy dorosnę będę twórcą kreskówek, nieważne jakiej specjalności. Chciałem po prostu przelewać pomysły na papier i z tego żyć. Od 12 roku życia pracowałem nad postacią, która odpowiadałaby mojemu charakterowi. Do 20 roku życia pracowałem nad tym niemal codziennie i mając 20 lat jakoś przypadkiem natknąłem się na dziewczynki, nie intencjonalne, to po prostu się stało i pomyślałem, że to świetny pomysł.
Czemu tak się działo? Czy to była ucieczka do świata wyobraźni?
Moja wyobraźnia była nadaktywna. Uwielbiam rysować i muszę coś zrobić z pomysłami, które przychodzą mi do głowy. Poza tym, lubię oglądać kreskówki i być wciąganym w ich świat czy czytać komiksy uciekając do innego wszechświata. Lubię fantasy, ucieczkę od dnia codziennego.
Mama mówiła mi, że mając 3 lata gapiłem się nieustannie w obrazki Myszki Mickey, to było zakodowane jakoś w moim mózgu, że już jako dziecko uwielbiałem obrazki, i nie mogłem oderwać oczu od postaci z kreskówek.
Oprócz Myszki Mickey wcześniej wspomniałeś o Tomie i Jerry’m. Które kreskówki lubiłeś najbardziej?
Shozak Underdog to była moja ulubiona kreskówka, gdy dorastałem, Rocky, G-Force, Batman, mimo że to nie była kreskówka. Wiesz, lubiłem wszystko, uwielbiałem czytać komiksy, byłem wielkim fanem Tin Tina , Crazy Cata i cały czas lubię tę historię. Studiowałem style rysowania i style pisania i miałem po prostu obsesję na punkcie obrazu w kreskówkach.
Więc styl innych rysowników wpłynął na twój styl?
Tak, z pewnością, wiesz, są kreskówki, które mi się nie podobają i nagle odkrywam w nich coś interesującego, tak jakbym nie odkrył na początku części pracy twórcy a potem stwierdzam, że jest
w niej coś naprawdę wyjątkowego. To po prostu miłość do rysunków. Ostatnio kupiłem Crazy Cata Georga Hermana i po prostu obsesyjnie gapię się na każdą linię, dostrzegam niuanse, różne aspekty, jestem po prostu zahipnotyzowany komiksowym rysunkiem. Nie mogę oderwać od niego oczu, to dla mnie zadziwiające. Patrzenie na oryginał w porównaniu z wydrukowaną wersją jest o niebo lepsze.
Wygląda na to, że nie, ale czy kiedykolwiek rozważałeś jakąś inną ścieżkę kariery, robienie czegokolwiek innego?
Nigdy, w żadnym wypadku, zawsze mówiłem, że gdybym nie umiał rysować to pewnie poszedłbym na archeologię, studiował stare cywilizacje i grzebał w przeszłości, ale od zawsze rysowałem i nigdy nie myślałem o czymś innym, co mógłbym robić.
Następny krok?
W tej chwili zaczynamy 5 sezon Atomówek, będę głównym producentem, będę prowadził ten show, a w przerwach mam zamiar rozpocząć coś całkiem nowego, ale jeszcze nie wiem, co to dokładnie będzie. Mam po prostu ochotę zrobić coś zupełnie innego. Będę dalej robił Atomówki, ale miałem pomysł na nie 11 lat temu, robię je od 5 i czuję, że potrzebuję wejść w coś nowego, zobaczyć jakie nowe postaci potrafię jeszcze wymyślić.
Próbowałeś narracji i podkładania głosu, prawda? Chcesz to powtórzyć?
Tak, robiłem narrację dla Whoopaas Girls, dlatego, że robiąc studencki film na ogół nie masz aktorów. Bierzesz więc znajomych i mówisz :”Ok, ty robisz głupi głos ty robisz to itp.”. I tak głos Dextera to głos przyjaciela mojego i Genndy’ego Tartakovskiego, który mieszkał z Genndym w akademiku i nagrał śmieszny głos na sekretarce. Genndy powiedział „to wspaniały głos, użyjmy go do mojej postaci naukowca” i stąd wziął się głos Dextera. Robiąc to bierzesz swoich przyjaciół. Ja nie sądzę bym dobrze podkładał jakieś głosy. To naprawdę trudne i onieśmielające. Stoisz w kabinie
i próbujesz coś zrobić z mikrofonem. Inni mają talent, którego mi brak, szczególnie nasz Tom Kinney, który przynosi tyle radości i humoru do kreskówki, tyle energii i naprawdę sprawia, że jest śmiesznie.
Czy prawdopodobny jest kolejny film z Atomówkami?
To zależy bardziej od sieci, to ona o tym decyduje. Ja jestem podekscytowany robieniem kolejnych serii telewizyjnych , jest w tym dużo zabawy. Przychodzisz z nowymi pomysłami co tydzień, chcesz spróbować czegoś innego, eksperymentować. Nigdy nie czujesz kreacyjnego marazmu. Robienie filmu jest o wiele cięższe, ponieważ masz pomysł, nad którym siedzisz miesiącami i dochodzisz do punktu, w którym nie wiesz, czy ten pomysł jest w ogóle dobry. Nie wiesz, czy jest śmieszny, czy działa, drążąc zbyt głęboko tracisz perspektywę, podczas gdy w telewizji zawsze jest świeżo, zawsze jest coś nowego. W tym sensie lubię spontaniczność telewizji.
Jesteś wyjątkowym pasjonatem tego, co robisz. Wspomniałeś, chyba żartem, archeologię...A czy są inne rzeczy, którymi się pasjonujesz, poza kreskówkami?
Muzyka, pasjonuję się muzyką, to znaczy nic o niej nie wiem i nie umiem na niczym grać, i to prawdopodobnie jedyna forma sztuki, którą chciałbym potrafić uprawiać. Jestem obsesyjnym fanem muzyki, jestem też zbieraczem zabawek. Jestem obsesyjny w wielu rzeczach, które robię w życiu. Jak tylko czymś zacznę się interesować, staram się o tym wiedzieć wszystko, zanurzyć się w tym, mieć radość z odkrywania. Może to jeden z powodów mojego zainteresowania archeologią. Podoba mi się idea odkrywania cywilizacji, wejścia w świat, przestrzeń i czas, dojścia na samo dno i sprawdzenia o co w tym wszystkim chodzi. To kreatywne, taki proces odkrywania tych rzeczy.
Autor: Rafał S